Wczoraj prasa biznesowa w USA poinformowała swoich czytelników o przejęciu przez Bacardi Limited spółki Louisville Distilling Co. wraz z jej marką Angel's Envy. Nie powinno to dziwić tych, którzy mniej więcej od dwóch lat słyszeli o rozlicznych plotkach na temat sprzedaży spółki, założonej przez słynnego Lincolna Hendersona (wieloletniego mistrza destylacji Brown-Forman Distillery oraz Woodford Reserve Distillery).
Angel's Envy, to rosnąca stale w siłę marka bourbon i rye whiskey. Jej twórcą był niedawno zmarły, a wspomniany wyżej Lincoln Henderson. Obecnie spółką i marką (po śmierci starego mistrza - o czym pisałem tutaj) zarządzał jego syn Wes Henderson. Miłośnicy american whiskey zapewne znają whiskey ze skrzydłami anioła na butelce - to Angel's Envy Bourbon Whiskey finiszowana w beczkach po porto oraz Angel's Envy Rye Whiskey finiszowana w beczkach po rumie.
Jako że spółka Louisville Distilling Co. póki co sama nie destyluje, destylaty do swoich whiskey kupuje u innych producentów. Rye whiskey pochodzi z MGP of Indiana, natomiast bourbon whiskey pochodzi z bliżej nieokreślonej destylarni z Kentucky (prawdopodobnie z Brown-Forman).
Od początku istnienia spółki mowa była o wybudowaniu własnej destylarni panów Henderson, która miała być zlokalizowana na przedmieściach Louisville, niedaleko Main Street. Plany budowy Angel's Envy Distillery ogłoszono w czerwcu 2013 roku. Destylarnia i visitor center miały być uruchomione najpóźniej pod koniec 2014 roku. Póki co jednak destylarnia nie istnieje, choć jej budynek podobno przeszedł już stosowne prace adaptacyjne.
Jak mówi Barry Kabalkin, viceprezes Bacardi Limited, Spółka Louisville Distilling Co. (wraz z Angels Share Brands i Angles Envy Portfolio) zachowa swoją niezależność operacyjną (produkcja, zatrudnienie, struktura biznesowa, dystrybucja i marketing). Bacardi planuje również dokończyć budowę Angels Envy Distillery oraz visitor center, co ma nastąpić w 2016 roku.
Tyle na razie w tej sprawie. Przyszłość pokaże czy oddanie się pod skrzydła giganta z Bermudów przysłuży się coraz bardziej cenionej przez konsumentów mace Angel's Envy. Znając jednak historię spółek przejmowanych wcześniej przez Bacardi - należy być raczej spokojnym.
wtorek, 31 marca 2015
niedziela, 29 marca 2015
DEFICYT BECZEK - KOSZMARNY SEN PRODUCENTÓW WHISKY CZY REALNY PROBLEM?
„Zgodnie z prawem szkocka whisky musi dojrzewać w beczce przez okres
minimum 3 lat. Szkoccy destylatorzy leżakują swoje whisky nie w nowych, ale w
używanych beczkach. Okazuje się, że ponad 90% takich whisky leżakowanych jest w
beczkach, w których wcześniej dojrzewała bourbon whiskey. Zrozumiałym jest
zatem fakt, że jakikolwiek problem z nowymi beczkami w amerykańskim
whisky-biznesie prędzej czy później może odbić się czkawką w adekwatnym
biznesie na szkockich wyspach. Czy zatem ostatnie doniesienia, jakoby rzeczywiście
zaistniał w USA jakiś problem z zaopatrzeniem destylarni w beczki, są realnie
uzasadnione? A jeśli tak, to czy wpływ na to ma wyczerpywanie się zapasów
drewna w intensywnie eksploatowanych i wycinanych lasach dębowych? Czy może
chodzi o coś zupełnie innego…
Gwoli wstępu
W majowym numerze Rynków
Alkoholowych poruszałem temat pewnej gry, jaką w ubiegłym roku podjęli między
sobą dwaj najwięksi producenci Tennessee Whiskey („George kontra Jack – czyli
konflikt z Johnniem w tle”) – Diageo (właściciel Casacade Distillery, w której
powstaje whisky George Dickel) oraz Brown-Forman (właściciel wszystkim znanej
Jack Daniel Distillery). Z grubsza chodziło o to, że Diageo chciał część swoich
destylatów z Cascade leżakować w beczkach nie nowych, ale używanych. Na ten
pomysł ostro zareagował Brown-Forman twierdząc, że jest to myśl z gruntu
deprecjonująca ideę i uznaną jakość Tennessee whiskey. Obu graczy ostatecznie
pogodziła legislatura stanu Tennessee, uchwalając prawo ściśle warunkujące
najważniejsze parametry produkcji Tennessee whiskey. Uregulowany został tam
również punkt dotyczący leżakowania takich whiskey, ostatecznie nakazując
producentom (którzy chcą swój produkt nazwać Tennessee Whiskey) leżakować ją w
nowych, wypalanych od środka dębowych beczkach (na wzór Bourbon Whiskey).
Jednym z argumentów, jakie dla
swojego pomysłu podnosił koncern Diageo, był „deficyt beczek” na rynku
bednarskim. Argument ten okazuje się nie całkiem bez pokrycia. Faktem jest, że
wiele małych destylarni nie tylko w Tennessee (a jest ich w USA dzisiaj ponad
200, z czego około połowa destyluje właśnie whiskey) ma poważny kłopot z
zaopatrzeniem się w nowe beczki dla swoich destylatów. Przypomnę, że wynika to
z odpowiedniego prawa federalnego, które stanowi, że bourbon whiskey, rye
whiskey czy wheat whiskey (w rozumieniu amerykańskim) muszą być leżakowane w
nowych, wypalanych od środka dębowych beczkach. Czy zatem deficyt beczek jest
rzeczywiście realny i może stanowić w krótkiej perspektywie problem dla
amerykańskich destylatorów (a w dłuższej
- również dla ich kolegów ze Szkocji)? A jeśli tak, to skąd się bierze i
jak długo potrwa?
Drwal pilnie poszukiwany!
W amerykańskim whiskey-biznesie,
gdzie nowa beczka stanowi wymóg formalny, rzeczywiście może ona stać się obecnie
towarem deficytowym. Na ten stan wpływa w sumie wiele czynników. Może to być duża
ilość destylarni czy ogromny obecnie (i wciąż rozrastający się) światowy popyt na whisky. Oba
te czynniki mogą współgrać też np. z wyczerpywaniem się zasobów drewna dębowego
w lasach wskutek intensywnej wycinki.
Jednak spośród
wszystkich możliwych czynników jeden zdaje się być tym realnym i najważniejszym,
a dla wielu również zaskakującym. Nie chodzi otóż o popyt na whisky czy o zły
stan lasów dębowych. Nie chodzi nawet o produkcyjną niewydolność firm
bednarskich, produkujących beczki. Chodzi tak naprawdę o drwali i firmy
zajmujące się profesjonalną wycinką i transportem drewna do tartaków (no i
oczywiście do interesujących nas tu firm bednarskich). Na tym rynku zapanował obecnie
swoisty zator (taki logjam).
„Obszar gospodarki,
odpowiedzialny za wyrąb drzew i produkcję drewna, sukcesywnie się rozwija,
jednak czyni to bardzo powoli” – mówi Brad Boswell, szef Independent Stave
Company (największej firmy bednarskiej w USA) – „Dzieje się tak z powodu stale
rosnącego popytu na tarcicę i wyroby bednarskie. Pierwsza myśl, jaka wypełnia
głowy ludzi słyszących o deficycie beczek jest taka, że prawdopodobnie wycięliśmy
już większość lasów, prowadząc tym do deficytu samych dębów, ale nie w tym
rzecz. Ilość amerykańskich białych dębów, nadających się do wycinki, stale
wzrasta z roku na rok. – mówi dalej Boswell – „Mamy do dyspozycji naprawdę
dostateczną ilość drzew. Biały dąb jest wciąż wzrastającym i stale odnawianym
surowcem.” Boswell podkreśla, że firmy bednarskie stanowią z gruntu rolniczą gałąź
przemysłu, wybitnie uzależnioną z tego tytułu od pogody. Ta z kolei, w
kluczowym dla wycinki drewna w 2013 roku, była szczególnie niesprzyjająca.
Boswell twierdzi, że przemysł bednarski wciąż dysponuje olbrzymimi
możliwościami produkcji nowych beczek, zatem nie w tym tkwi problem.
Niezbędna podróż w czasie
Niezależnie od różnych kontekstów,
przykładanych do palety przyczyn deficytu nowych beczek na rynku American
Whiskey, jedna wydaje się pierwotna i niezależna od pozostałych – to wymóg
formalny, jaki amerykańskie prawo stawia producentom whiskey, w tym głównie
bourbon whiskey. By to zrozumieć, cofniemy się nieco w czasie.
Bourbon jest gatunkiem
whiskey, po raz pierwszy uregulowanym w prawie 30 czerwca 1906 roku. Stanowiły
go zapisy tzw. Pure Food & Drug Act. Kolejne doprecyzowanie definicji
bourbon whiskey nastąpiło 3 lata później, 27 grudnia 1909 roku w wyniku tzw. Taft
Decision. W efekcie wspomnianych ruchów legislacyjnych dojrzewanie tzw.
straight whiskey stało się obowiązkowym aspektem jej produkcji. O nowej beczce
w tym względzie póki co jednak mowy nie było. Mimo to wśród amerykańskich
destylatorów znaleźli się tacy, którzy wierzyli w to, że nie używana beczka, a
nowa powinna być standardem. Wśród nich był Edmund H. Taylor – prawdziwy
innowator i znawca tematu. Twierdził on otóż, że nowa beczka stanowi istotny
element produkcji wysokiej jakości bourbon whiskey.
Po zniesieniu narodowej prohibicji
(1920-1933) w USA nastąpił prawdziwy boom produkcji alkoholu (w tym głównie
whiskey). Wobec ogromnego popytu normą (i jedynym ekonomicznym wyjściem dla
wielu) było leżakowanie destylatów w beczkach używanych (czytaj: tańszych). W
tym czasie użycie beczek nowych stanowiło istotną mniejszość. Wielu poważnych
destylatorów taki trend zaczynał stanowczo niepokoić. Podobne niepokoje (choć z
innych względów) odczuwali też bednarze i pracownicy przemysłu leśnego.
Podzielali oni w całej rozciągłości opinie destylatorów o potrzebie ochrony
wysokiej jakości straight whiskey (jak też i własnych miejsc pracy). Koalicyjne
lobby doprowadziło w końcu do stosownych zmian w prawie. Zgodnie z jego nowymi
zapisami każda whiskey, wyprodukowana po 1 lipca 1936 roku, która pretenduje do
miana straight whiskey, musi leżakować przez okres minimum 2 lat w nowych,
wypalanych od środka dębowych naczyniach (tu: beczkach). Powyższe prawo
odnośnie straight whiskey obowiązuje niezmiennie do dziś....”
To tylko fragment mojego najnowszego artykułu, poświęconego w całości problemowi deficytu beczek na rynku whisky. Zapraszam do lektury całości, którą znajdziecie w najnowszym, marcowym wydaniu miesięcznika Rynki Alkoholowe.
sobota, 28 marca 2015
NEWSY ZE ŚWIATA AMERICAN WHISKEY
1. Diageo ogłosił powrót marki I.W. Harper na łono ojczyzny. Przypomnę, że ta słynna marka bourbon whiskey dostępna była od ponad 20 lat wyłącznie na rynkach międzynarodowych, głównie w Japonii. W USA dostępne już wkrótce (podobno jeszcze w marcu) będą dwie wersje tej marki: standardowy I.W. Harper NAS (czyli bez oznaczania wieku) oraz limitowany I.W. Harper 15YO. Pierwszy z nich będzie butelkowany z zawartością alkoholu 82 proof (41%), natomiast drugi - 86 proof (43%). Jak mówi Diageo American
Whiskey Ambassador Doug Kragel - część destylatów do wersji 15YO pochodzi jeszcze z tzw. new Bernheim Distillery w Louisville (czyli z destylarni wybudowanej w 1992 roku bez mała w miejscu zburzonej oryginalnej Bernheim Distillery, a sprzedanej w 1999 roku Heaven Hill Distilleries, która produkuje tam swoje whiskey do dziś). Niestety źródeł pozostałych destylatów do tej wersji Kragel nie ujawnia (jak to zwykle w Diageo). Wiadomo jednak, że w ciągu ostatnich lat Diageo zaopatrywał się w destylaty w Four Roses, Jim Beam, Brown-Forman i Barton. W ramach akcji promocyjnej do najważniejszych publicystów i znawców tematu whisky trafiły właśnie próbki obu wersji I.W. Harpera w eleganckim kuferku (patrz niżej):
2. Brown-Forman 1 maja będzie miał nowego prezydenta marki Old Forester. Zostanie nim Campbell Brown - reprezentant 5-go pokolenia rodziny Brown, której pierwszym przedstawicielem był fundator firmy George Garvin Brown - twórca marki Old Forester. Nowy szef ma wpisać się w kampanię odbudowania utraconej znaczącej roli marki Old Forester na rynku american whisky. Korporacja chce przeznaczyć na ten cel co najmniej 50 mln $.
30 mln $ ma być wydane na nową Old Forester Distillery, która pod koniec 2016 roku ma rozpocząć pracę przy słynnej Whiskey Row w Louisville. Kolejne 20 mln $ B-F przeznaczy na kampanię samej marki Old Forester, która ostatnio wzbogaciła się o wersję Old Forester 1870 Original Batch.
3. Beam-Suntory ogłosił właśnie premierę dwóch kolejnych edycji whiskey ze swojej kolekcji Jim Beam Harvest Bourbon Collection (która stanowi pewnego rodzaju podmarkę w obrębie Jim Beam Signature Craft Series). Tym razem będą to 11-letnie bourbon whiskey JB High Rye oraz JB Rolled Oat. Według zapewnień przedstawiciela Beam-Suntory, wspomniany JB High Rye nie będzie po prostu 11-letnim bourbonem Old Grand-Dad (jak wiadomo, to właśnie ten bourbon Beama zwany jest powszechnie High Rye ze względu na swoją stosunkowo dużą zawartość żyta w recepturze). Choć Beam-Suntory skrzętnie ukrywa swoje receptury przed publicznością, to nie od dziś wiadomo, że standardowy mashbill jima Beama, to 75% kukurydzy, 15% żyta oraz 10% słodu jęczmiennego zaś mashbill dla OGD, to odpowiednio 60%, 30% i 10%. W najnowszym JB High Rye podobno żyta ma być jeszcze więcej (niż 30%).
Ponadto Beam-Suntory rozpoczął niedawno prace nad budową tzw. Jim Beam Urban Stillhouse. Inwestycja ma mieć miejsce w Four Street Live w Louisville, Ky. Ku końcowi zmierzają też prace budowlane nowego centrum dystrybucyjnego we Frankforcie, Ky.
4. Glenmore Distillery (historyczna destylarnia, będąca dziś w rękach Sazerac Company, jako magazyn i butelkownia), zlokalizowana w Owensboro, Ky, odświeżyła niedawno swoje oblicze. Kosztowało to Sazeraca podobno 45 mln $. W ramach przedsięwzięcia zorganizowano tam duże centrum dystrybucyjne.
5. Castle Brands, właściciel marki Jefferson's, planuje kupno dużej działki pod budowę własnego magazynu leżakowego. Póki co wszystkie whiskey z logo Jefferson's leżakują w magazynach innych firm i destylarni.
6. Woodford Reserve Distillery planuje wydać 1,5 mln $ na renowację swojego visitor center (i to po niedawnym poświęceniu 36 mln $ na podniesienie mocy produkcyjnych samej destylarni poprzez zakup 3 kolejnych alembików, dodatkowej linii butelkującej oraz wybudowanie trzech magazynów leżakowych).
7. Bulleit Distilling Co., spółka należąca do Diageo, uruchomiła właśnie mały aparat destylacyjny w swoim nowiutkim Bulleit Frontier Whiskey Expirience (o którym pisałem tutaj), znajdującym się na terenie nieczynnej The Stitzel-Weller Distillery (będącej w rękach Diageo). Aparat ten ma produkować około 1 beczki destylatu tygodniowo. Owa mikro-destylarnia ma być zaprezentowana zwiedzającym 2 maja podczas Derby Day i jednocześnie podczas obchodów 80-tej rocznicy powstania The Stitzel-Weller Distillery.
Oczywiście cały czas trwa budowa najnowszej destylarni american whiskey, która ma się nazywać (przynajmniej na razie) Bulleit Distillery (o czym pisałem tutaj). Inwestycja ma kosztować w sumie około 115 mln $. Póki co właśnie stanął jeden magazyn leżakowy, do którego właśnie przewożone są beczki z destylatami, leżakujące do tej pory w magazynach Stitzel-Weller w Shiveley. Magazyny te są sukcesywnie opróżnianie przez Diageo z powodu nadmiernego rozrostu standardowego dla magazynów whiskey w Kentucky grzyba Baudoinia copniacensis. Kara za nieoczyszczenie magazynów z tego nalotu (patrz poniżej) może kosztować Diageo 10 tys. $ dziennie. By przeprowadzić tego typu chemiczną operację, trzeba najpierw owe magazyny opróżnić z beczek z whiskey. Stąd prawdopodobnie pomysł Diageo na kolekcję Orphan Barrel (patrz tutaj) oraz powrót marki I.W. Harper do USA.
To tyle wieści na dziś. Oczywiście cały czas śledzę dla was rynek american whiskey i dam znać, jak tylko coś nowego się na nim pojawi - czyli zapewne już niedługo.
2. Brown-Forman 1 maja będzie miał nowego prezydenta marki Old Forester. Zostanie nim Campbell Brown - reprezentant 5-go pokolenia rodziny Brown, której pierwszym przedstawicielem był fundator firmy George Garvin Brown - twórca marki Old Forester. Nowy szef ma wpisać się w kampanię odbudowania utraconej znaczącej roli marki Old Forester na rynku american whisky. Korporacja chce przeznaczyć na ten cel co najmniej 50 mln $.
3. Beam-Suntory ogłosił właśnie premierę dwóch kolejnych edycji whiskey ze swojej kolekcji Jim Beam Harvest Bourbon Collection (która stanowi pewnego rodzaju podmarkę w obrębie Jim Beam Signature Craft Series). Tym razem będą to 11-letnie bourbon whiskey JB High Rye oraz JB Rolled Oat. Według zapewnień przedstawiciela Beam-Suntory, wspomniany JB High Rye nie będzie po prostu 11-letnim bourbonem Old Grand-Dad (jak wiadomo, to właśnie ten bourbon Beama zwany jest powszechnie High Rye ze względu na swoją stosunkowo dużą zawartość żyta w recepturze). Choć Beam-Suntory skrzętnie ukrywa swoje receptury przed publicznością, to nie od dziś wiadomo, że standardowy mashbill jima Beama, to 75% kukurydzy, 15% żyta oraz 10% słodu jęczmiennego zaś mashbill dla OGD, to odpowiednio 60%, 30% i 10%. W najnowszym JB High Rye podobno żyta ma być jeszcze więcej (niż 30%).
Ponadto Beam-Suntory rozpoczął niedawno prace nad budową tzw. Jim Beam Urban Stillhouse. Inwestycja ma mieć miejsce w Four Street Live w Louisville, Ky. Ku końcowi zmierzają też prace budowlane nowego centrum dystrybucyjnego we Frankforcie, Ky.
4. Glenmore Distillery (historyczna destylarnia, będąca dziś w rękach Sazerac Company, jako magazyn i butelkownia), zlokalizowana w Owensboro, Ky, odświeżyła niedawno swoje oblicze. Kosztowało to Sazeraca podobno 45 mln $. W ramach przedsięwzięcia zorganizowano tam duże centrum dystrybucyjne.
5. Castle Brands, właściciel marki Jefferson's, planuje kupno dużej działki pod budowę własnego magazynu leżakowego. Póki co wszystkie whiskey z logo Jefferson's leżakują w magazynach innych firm i destylarni.
6. Woodford Reserve Distillery planuje wydać 1,5 mln $ na renowację swojego visitor center (i to po niedawnym poświęceniu 36 mln $ na podniesienie mocy produkcyjnych samej destylarni poprzez zakup 3 kolejnych alembików, dodatkowej linii butelkującej oraz wybudowanie trzech magazynów leżakowych).
7. Bulleit Distilling Co., spółka należąca do Diageo, uruchomiła właśnie mały aparat destylacyjny w swoim nowiutkim Bulleit Frontier Whiskey Expirience (o którym pisałem tutaj), znajdującym się na terenie nieczynnej The Stitzel-Weller Distillery (będącej w rękach Diageo). Aparat ten ma produkować około 1 beczki destylatu tygodniowo. Owa mikro-destylarnia ma być zaprezentowana zwiedzającym 2 maja podczas Derby Day i jednocześnie podczas obchodów 80-tej rocznicy powstania The Stitzel-Weller Distillery.
Oczywiście cały czas trwa budowa najnowszej destylarni american whiskey, która ma się nazywać (przynajmniej na razie) Bulleit Distillery (o czym pisałem tutaj). Inwestycja ma kosztować w sumie około 115 mln $. Póki co właśnie stanął jeden magazyn leżakowy, do którego właśnie przewożone są beczki z destylatami, leżakujące do tej pory w magazynach Stitzel-Weller w Shiveley. Magazyny te są sukcesywnie opróżnianie przez Diageo z powodu nadmiernego rozrostu standardowego dla magazynów whiskey w Kentucky grzyba Baudoinia copniacensis. Kara za nieoczyszczenie magazynów z tego nalotu (patrz poniżej) może kosztować Diageo 10 tys. $ dziennie. By przeprowadzić tego typu chemiczną operację, trzeba najpierw owe magazyny opróżnić z beczek z whiskey. Stąd prawdopodobnie pomysł Diageo na kolekcję Orphan Barrel (patrz tutaj) oraz powrót marki I.W. Harper do USA.
To tyle wieści na dziś. Oczywiście cały czas śledzę dla was rynek american whiskey i dam znać, jak tylko coś nowego się na nim pojawi - czyli zapewne już niedługo.
środa, 18 marca 2015
WILD TURKEY - CZYLI Z INDYKIEM W SEZON GRILLOWY
Na temat Wild Turkey Bourbon Whiskey pisałem na moim blogu wielokrotnie. To marka american whiskey, która z wielu powodów jest wdzięcznym, ale i zasłużonym tematem do dyskusji i degustacji (to drugie przede wszystkim). Do zeszłego roku na półkach polskich sklepów sieciowych (a i pomniejszych sklepików z koncesją na sprzedaż alkoholu) królowały w zasadzie tylko dwie marki whiskey z USA - Jack Daniels i Jim Beam oczywiście. Tu i ówdzie starał się stawać obok nich bourbon Four Roses i.. w zasadzie niewiele więcej.
Jim i Jack, Jack i Jim - trochę stawało się to nudne i pokazywało, jak niespecjalnie poważnie traktują nasz rodzimy rynek producenci whiskey zza oceanu. Tym bardziej miło było na półkach ujrzeć wreszcie trzecią (nie licząc mimo wszystko sporadycznej Four Roses) markę bourbona - i to nie byle jaką - Wild Turkey. Pisałem o tym w grudniu zeszłego roku, tuż przed świętami (patrz: tutaj).
Dziś z łatwością i za naprawdę przyzwoitą cenę praktycznie każdy amator bourbona jest w stanie nabyć butelkę z Dzikim Indykiem na etykiecie. Królują dwie wersje - 81 i 101. Szczególnie intensywnie CEDC (polski dystrybutor marki WT) promuje wersję WT81, będącą najnowszą propozycją destylarni z Lawrenceburga, Ky. Według twórcy tego bourbona (Eddie'go Russella, syna słynnego Jimmy'ego) wersja WT81 znakomicie nadaje się do drinków na bazie bourbon whiskey, jak również do urozmaicania niezobowiązujących spotkań towarzyskich w gronie znajomych i przyjaciół.
W tym roku, zapewne by ubarwić tego typu spotkania, Wild Turkey przygotował coś zupełnie innego, niż swoją whiskey. Tym razem chodzi o... płytę CD! Jest to płyta muzyczna z 17 utworami, stanowiącymi klasykę amerykańskiej muzyki i jej twórców. Całość sygnowana oczywiście wizerunkiem marki Wild Turkey. Jest to nie tylko gratka dla miłośników muzyki zatem, ale i dla kolekcjonerów, szczególnie tych, którzy upodobali sobie whiskey spod znaki Dzikiego Indyka.
Oto, co do powiedzenia na temat tej wyjątkowej propozycji mówi jej dystrybutor:
"Wild Turkey Bourbon od lat wzbogaca imprezy nie tylko swoim smakiem. Jak na gwiazdę przystało, Dziki Indyk podbija scenę kulturalną i jest bohaterem niejednego epickiego utworu i filmu. O nim niepokorne teksty pisali m.in.: Muse, ZZ Top czy Cowboy Junkies. Wraz z kultową muzyką z filmów Quentina Tarantino pokazują one prawdziwe męskie legendy. Mężczyzn pewnych siebie, niepokornych oraz dążących do realizacji własnych pragnień. Nie lada zachęta do tworzenia nieokiełznanych wspomnień."
Pozostaje mi tylko życzyć niezapomnianych wrażeń wszystkim tym, którzy obcować będą z whiskey Wild Turkey oraz ze specjalnie do tego celu dobraną kompozycją utworów.
Jim i Jack, Jack i Jim - trochę stawało się to nudne i pokazywało, jak niespecjalnie poważnie traktują nasz rodzimy rynek producenci whiskey zza oceanu. Tym bardziej miło było na półkach ujrzeć wreszcie trzecią (nie licząc mimo wszystko sporadycznej Four Roses) markę bourbona - i to nie byle jaką - Wild Turkey. Pisałem o tym w grudniu zeszłego roku, tuż przed świętami (patrz: tutaj).
Dziś z łatwością i za naprawdę przyzwoitą cenę praktycznie każdy amator bourbona jest w stanie nabyć butelkę z Dzikim Indykiem na etykiecie. Królują dwie wersje - 81 i 101. Szczególnie intensywnie CEDC (polski dystrybutor marki WT) promuje wersję WT81, będącą najnowszą propozycją destylarni z Lawrenceburga, Ky. Według twórcy tego bourbona (Eddie'go Russella, syna słynnego Jimmy'ego) wersja WT81 znakomicie nadaje się do drinków na bazie bourbon whiskey, jak również do urozmaicania niezobowiązujących spotkań towarzyskich w gronie znajomych i przyjaciół.
W tym roku, zapewne by ubarwić tego typu spotkania, Wild Turkey przygotował coś zupełnie innego, niż swoją whiskey. Tym razem chodzi o... płytę CD! Jest to płyta muzyczna z 17 utworami, stanowiącymi klasykę amerykańskiej muzyki i jej twórców. Całość sygnowana oczywiście wizerunkiem marki Wild Turkey. Jest to nie tylko gratka dla miłośników muzyki zatem, ale i dla kolekcjonerów, szczególnie tych, którzy upodobali sobie whiskey spod znaki Dzikiego Indyka.
Oto, co do powiedzenia na temat tej wyjątkowej propozycji mówi jej dystrybutor:
"Wild Turkey Bourbon od lat wzbogaca imprezy nie tylko swoim smakiem. Jak na gwiazdę przystało, Dziki Indyk podbija scenę kulturalną i jest bohaterem niejednego epickiego utworu i filmu. O nim niepokorne teksty pisali m.in.: Muse, ZZ Top czy Cowboy Junkies. Wraz z kultową muzyką z filmów Quentina Tarantino pokazują one prawdziwe męskie legendy. Mężczyzn pewnych siebie, niepokornych oraz dążących do realizacji własnych pragnień. Nie lada zachęta do tworzenia nieokiełznanych wspomnień."
Pozostaje mi tylko życzyć niezapomnianych wrażeń wszystkim tym, którzy obcować będą z whiskey Wild Turkey oraz ze specjalnie do tego celu dobraną kompozycją utworów.
wtorek, 10 marca 2015
JOHN LUNN ODCHODZI Z GEORGE A. DICKEL & Co.
Właśnie się dowiedziałem, że Diageo (właściciel spółki George A. Dickel & Co.) ogłosił odejście swego mistrza destylacji Johna Lunna z dniem 13 marca br. Jak dalej streszcza ten fakt Diageo, Lunn uczynił to ze względu na "fascynujące możliwości poza spółką".
Przypomnę, że 45-letni John Lunn pracował dla spółki 11 lat i był mistrzem destylacji w Cascade Distillery, w której powstaje George Dickel Tennessee Whisky. John Lunn zastąpił na tym stanowisku zasłużonego dla spółki Dave'a Backusa. Co ciekawe, w najnowszym 12-stronicowym artykule nt. destylarni i whisky George Dickel w magazynie Whisky Advocate, Diageo nie prezentuje sylwetki Lunna, a jedynie wspomina o nim w jednym z ostatnich akapitów. Za to więcej miejsca poświęca się tam niejakiej Allisse Henley - do tej pory nikomu nieznanej pracownicy destylarni z Tullahomy, Tenn. Wygląda na to, że osoba ta właśnie zajęta jest szukaniem zastępstwa dla Lunna. Kto wie, może w tych poszukiwaniach odnajdzie... samą siebie. Zapewne sytuacja wyjaśni się niedługo. Zresztą nie tylko w Cascade Distillery Diageo ma problem z obsadzeniem stanowiska master distillera. To samo poszukiwanie dotyczy nowo budowanej przez Diageo Bulleit Distillery w hrabstwie Shelby, która ma rozpocząć produkcje pod koniec przyszłego roku. Kto tam będzie mistrzem destylacji? Zapewne i to wkrótce się wyjaśni...
John Lunn
Przypomnę, że 45-letni John Lunn pracował dla spółki 11 lat i był mistrzem destylacji w Cascade Distillery, w której powstaje George Dickel Tennessee Whisky. John Lunn zastąpił na tym stanowisku zasłużonego dla spółki Dave'a Backusa. Co ciekawe, w najnowszym 12-stronicowym artykule nt. destylarni i whisky George Dickel w magazynie Whisky Advocate, Diageo nie prezentuje sylwetki Lunna, a jedynie wspomina o nim w jednym z ostatnich akapitów. Za to więcej miejsca poświęca się tam niejakiej Allisse Henley - do tej pory nikomu nieznanej pracownicy destylarni z Tullahomy, Tenn. Wygląda na to, że osoba ta właśnie zajęta jest szukaniem zastępstwa dla Lunna. Kto wie, może w tych poszukiwaniach odnajdzie... samą siebie. Zapewne sytuacja wyjaśni się niedługo. Zresztą nie tylko w Cascade Distillery Diageo ma problem z obsadzeniem stanowiska master distillera. To samo poszukiwanie dotyczy nowo budowanej przez Diageo Bulleit Distillery w hrabstwie Shelby, która ma rozpocząć produkcje pod koniec przyszłego roku. Kto tam będzie mistrzem destylacji? Zapewne i to wkrótce się wyjaśni...
John Lunn
niedziela, 1 marca 2015
DISTILLER'S MASTERPIECE - ARCYDZIEŁO POTRZEBY, ZNANEJ MATKI WYNALAZKÓW
„W 1997 roku, kiedy to wiek XX nieuchronnie zmierzał ku swemu końcowi,
pewien mistrz destylacji i prawdziwy guru świata bourbon whiskey wpadł na dość
szalony, jak na ówczesne czasy, pomysł. Postanowił on poddać swoją bourbon
whiskey dodatkowemu leżakowaniu w beczkach, w których wcześniej leżakował
zupełnie inny alkohol. Pomysł ten tym bardziej zbliżał się ku granicom
rozsądku, jako że finiszowaniu miał być poddany nie młody kilkuletni bourbon,
ale poważnie posunięty w czasie destylat 16-letni. Jak się później okazało, był
to przełomowy moment w historii american whiskey, którego źródeł należy
doszukiwać się tak naprawdę w azjatyckim kryzysie finansowym z początku lat
90-tych.
Co to za bourbon? Kim był mistrz, który go stworzył? I o co chodzi z
tym kryzysem? Na te pytania odpowiem poniżej, a i nieco jeszcze dołożę…
Zacznijmy od wieku
Aspekt dotyczący wieku whiskey jest
o tyle istotny, że bourbon w Kentucky dojrzewa znacznie szybciej w porównaniu
do whisky leżakowanej na przykład w Szkocji, i to co najmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze, do leżakowania używana tu jest najczęściej beczka nowa (a nie
używana). Taka beczka oferuje destylatowi pełnię swego bogactwa chemicznego, na
czele z taninami, alkaloidami, garbnikami oraz szeregiem elementów cukrowych (zawartych
w dębowym drewnie beczki). Stąd nasycanie się destylatu wspomnianymi
komponentami w przypadku bourbon whiskey jest dość intensywne. Po drugie,
klimat Kentucky, w porównaniu do szkockich chłodnych i wilgotnych Highlands,
jest znacznie bardziej suchy i gorący. Jako że jednak Kentucky niepozbawione
jest zimy, wahania temperatur i wilgotności w skali roku są tu znaczne. To
sprawia, że (przy pewnym uproszczeniu sprawy) bourbon whiskey dojrzewa szacunkowo
2-3 razy szybciej od maltów ze Szkocji. Zatem finiszowanie 16-letniej (czytaj:
dojrzałej) bourbon whiskey niosło za sobą niebezpieczeństwo bezwarunkowego
zdominowania jej palety przez wytrawne akcenty „bourbonowe”, pomimo
implementacji „koniakowych” niuansów rodem z drewna francuskiej beczki.
Tym ryzykującym nadszarpnięciem reputacji mistrzem destylacji okazał
się słynny do dziś Booker Noe z James B. Beam Distilling Co., który kilkanaście
lat wcześniej (w 1988 roku) zasłynął z wprowadzenia po raz pierwszy na rynek bourbon
whiskey niefiltrowanej i nierozcieńczanej (Booker’s), będącej pierwszą
zdefiniowaną small batch american whiskey. Wspomnę tu tylko, że „mały nastaw”
realnie oznacza tu zestawienie whiskey z ograniczonej liczby specjalnie
wyselekcjonowanych i jednocześnie najlepszych beczek danej destylarni. Booker’s
Bourbon okazał się na tyle dużym hitem, że właściciele marki Jim Beam szybko
postarali się o towarzystwo dla niego w postaci bourbonów Baker’s, Basil
Haiden’s i Knob Creek. Tak powstała ekskluzywna i święcąca do dziś triumfy
rynkowe Small Batch Collection.
Distillers Masterpiece Cognac Finish 18YO
Wróćmy jednak do interesującego nas
bourbona. W 1999 roku światło dzienne ujrzał produkt niespotykany dotychczas na
amerykańskim rynku whiskey. Był to Distillers Masterpiece Cognac Finish 18YO,
będący obecnie jednym z najdroższych i najtrudniej dostępnych bourbonów na
świecie.
Historia jego powstania jest dość dziwna i nieco „zakręcona”. Jak mówi
syn Bookera Noe – Fred (obecny mistrz destylacji James B. Beam Distilling Co.),
wszystko zaczęło się od znacznego wzrostu zainteresowania whisky i jej
destylacją w krajach azjatyckich na początku lat 80-tych ubiegłego wieku. Jeden
z tamtejszych raczkujących destylatorów postanowił kupić pewną liczbę beczek z
bourbon whiskey. Sprzedawcą okazała się destylarnia Beamów i w ten sposób
bliżej nieokreślona liczbowo partia beczek, wypełnionych leżakującym bourbonem,
wyruszyła w podróż do równie bliżej niokreślonego państwa w południowo-wschodniej
Azji. W sumie nic specjalnego się nie wydarzyło. Jednak w latach 90-tych
tamtejszy region dosięgnął kryzys fiskalny, którego echa dotarły ze znaczną
siłą również do lokalnych producentów whisky. W obliczu zaistniałej sytuacji
ówczesny nabywca beczek z bourbonem od Beama postanowił odsprzedać je dawnemu
właścicielowi. W ten sposób Booker Noe, chcąc nie chcąc, znalazł się w
posiadaniu beczek z własnym bourbonem, którego wiek w tym momencie dobijał do
16 lat. Testy przywróconych do macierzy destylatów wykazały zdominowanie ich
palety przez akcenty dębowe, co wg Bookera Noe, wpływało na nie dyskwalifikująco.
I to właśnie wówczas w głowie starego mistrza zrodził się iście diabelski plan
(na tle bardzo konserwatywnego biznesu bourbonowego końca XX wieku, niechętnego
wszelkim innowacjom). Postanowił on otóż poddać je finiszowemu leżakowaniu (jak
się okazało, 2-letniemu) w beczkach po… koniaku.
Ostatecznie w kreacji nowatorskiego bourbona pomógł Alain Royer,
ówczesny master blender w domu koniakowym Fussigny. W momencie rozpoczęcia
współpracy z Bookerem Noe, Alain Royer był już uznanym autorytetem w świecie
twórców koniaków i trzeba przyznać, że uchodził tam za przodującego innowatora.
Royer zawdzięczał to między innymi autorskiej linii koniaków Cigar Blend oraz
eksperymentom, jakie czynił z dojrzewaniem koniaków w wypalanych od środka
beczkach, co raczej stało w opozycji wobec tradycjonalistów z innych piwnic.
Distillers Masterpiece finiszowany w
beczkach po koniaku stał się prawdziwym arcydziełem sukcesu rynkowego. Pomimo
kosmicznej wówczas ceny 250$ za butelkę jego 5000 indywidualnie numerowanych
flaszek rozeszło się w mgnieniu oka (liczba butelek jest tu tylko szacunkowa,
ponieważ producent nigdy oficjalnie realnej ilości tej jednorazowej limitowanej
edycji nie podał). Efekt amerykańsko-francuskiej kolaboracji zachwycił znawców
tematu dojrzałością palety i mistrzowskim zbalansowaniem typowych tonów
wyleżakowanego bourbona z subtelnymi akcentami beczki po koniaku. W efekcie
Distillers Masterpiece Cognac Finish 18YO stał się drugą bourbon whiskey w
historii amerykańskiej sztuki destylacyjnej, która otrzymała 5 gwiazdek od
Paula Paculta z „The Spirit Journal” (tuż po kultowym już bourbonie A.H. Hirsh
Reserve 16YO). Dodatkowym atutem produktu jest też sama forma jego
konfekcjonowania. Przepięknych kształtów karafka (wykonana we Francji na
zamówienie, w cenie 80$ za sztukę), opatrzona sygnaturami obydwu swych
kreatorów, skrywa trunek o zawartości alkoholu 99 proof (49,5%), sama będąc
zamknięta w stylizowanym kuferku z dwojgiem otwieranych wrót. Dziś whiskey ta
stanowi nie lada gratkę dla kolekcjonerów, wykazując sukcesywny progres swej
wartości rynkowe.....”
Znów trochę późno (już wcześniej mi się to zdarzało), ale jak zawsze serdecznie zapraszam do przeczytania całego mojego artykułu, poświęconego trojaczkom z kolekcji Distiller's Masterpiece od Jima Beama. Znajduje się on w najnowszym, lutowym wydaniu miesięcznika Rynki Alkoholowe - pisma od 20 lat traktującego o branży alkoholowej i jej wytworach. Miłej lektury!
czwartek, 19 lutego 2015
"AQUA VITAE" - NOWY POLSKI MAGAZYN O ALKOHOLACH!!!
Redaktorem
naczelnym pisma jest Łukasz Gołębiewski, wieloletni dziennikarz
„Rzeczpospolitej”, wydawca, autor wielu książek oraz serwisu Spirits.com.pl
W pierwszym numerze Aqua Vitae znaleźć można takie tematy, jak:
problemy polskiej branży spirytusowej, Matisse – nowe spojrzenia na whisky, rum
i cygara, rozmowa z Christianem Drouinem, prezesem firmy Calvados Christian
Drouin, rozmowa z Mirosławem Pawliną, właścicielem i twórcą sieci sklepów
M&P Alkohole i Wina Świata, relacja z I Warsaw Whisky Fest i z degustacji
masterclass, wizyta w destylarni Jim Beam w Kentucky, wizytówka gorzelni Turew,
historia wódki Soplica, nowe na półkach – czyli dziesięć stron recenzji
trunków, relacje ze spotkań degustacyjnych, kolekcje – jak zbierać miniaturki
alkoholi, książki o alkoholach – recenzje nowości, arcydzięgiel – staropolskie
trunki i przepis na nalewkę, W kuchni – tequila i gravlax.
W
każdym numerze czasopisma mają znaleźć się takie treści, jak: wieści z rynku polskiego i ze świata, przegląd
nowości w ofercie polskich dystrybutorów alkoholi, rozmowa i temat numeru,
reportaż z wizyty w destylarni, a także
materiały poświęcone: historii trunków, historii gorzelnictwa, pasjom
kolekcjonerskim związanym z alkoholem, kulturze podawania i spożywania alkoholu
oraz recenzje książek o alkoholach i noty degustacyjne przedstawiające nowości
na rynku alkoholowym.
Zespół redakcyjny czasopisma tworzą:
Łukasz Gołębiewski (redaktor naczelny), Jarosław Buss (Tudor House), Łukasz Czajka, Mirosław
Pawlina (M&P Alkohole i Wina Świata), Bogumił
Rychlak, Ewa Tenderenda-Ożóg (sekretarz
redakcji).
Czasopismo wydawane jest na papierze kredowym, w nakładzie 1500 egz. Objętość:
80 stron.
Dwumiesięcznik
rozprowadzany jest w prenumeracie
oraz w wybranych sklepach z alkoholami i w wybranych lokalach podających alkohol. Cena pojedynczego numeru to 14,99 zł (w
tym VAT). Roczna prenumerata kosztuje 80 zł.
piątek, 13 lutego 2015
JACK DANIELS - NOWOŚCI NA 2015 ROK - cz.II
W zeszłym miesiącu pisałem o dwóch premierach szykowanych przez Jack Daniel Distillery. Chodziło o edycje JD oferowane poza dorocznymi specjalnymi edycjami limitowanymi (w których firma jest naprawdę niezłym fachowcem) - czyli o JD Single Barrel Barrel Proof oraz o JD Rye Single Barrel (patrz tutaj).
Chcę pociągnąć jeszcze wątek nowości JD na 2015 rok, ponieważ wszedłem w posiadanie kilku nowych ciekawostek na ten temat. A wszystko to dzięki iście detektywistycznej pracy jednego ze znanych mi krajowych fanów marki JD - Pana Krzysztofa z Bydgoszczy, któremu bardzo dziękuję za pomoc. Zatem do rzeczy:
1. Jack Daniels Single Barrel Barrel Proof - tym razem chcę wam pokazać oficjalne etykiety tej gorącej premiery, która ma mieć miejsce niedługo. Oto one:
2. Jack Daniels Rye Single Barrel - tu też prezentuję oficjalne etykiety równie gorącej premiery, jak powyższa:
3. Jack Daniels Single Barrel Select - choć w tym wypadku w sumie nic nowego w butelce nie znajdziemy (jest to standardowa wersja JD z pojedynczej beczki, jaką znają wszyscy obecni fani marki) - to jednak wszystko wskazuje na to, że wraz z pojawieniem się nowych edycji JD Single Barrel (o których wspominam wyżej), zmienią się również etykiety JD Single Barrel Select (na wzór edycji premierowych). Oto one:
To jeszcze nie wszystko. Ci, którzy mieli okazję podziwiać słynną już JD Sinatra Select, tak z formy, jak i z treści, muszą przygotować się na kolejne, jeszcze silniejsze doznania. Oto padła zapowiedź kolejnej edycji Sinatry:
4. Jack Daniels Sinatra Century - będzie to kolejna odsłona Sinatry, jednak tym razem wydana specjalnie na 100 urodziny wielkiego artysty. Szata graficzna tej edycji JD zmieni barwę na niebieską. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie, gdzie i w jakiej ilości ta super-nowość się pojawi. Cena oczywiście też jeszcze nieznana. Znane są za to oficjalne etykiety Sinatry Century. Oto one:
To tyle, jeśli chodzi o kolejne wieści w sprawie nowości Jacka Daniela na obecny rok. Jeszcze raz dziękuję Panu Krzysztofowi za aktywny udział w kreacji tego posta.
Chcę pociągnąć jeszcze wątek nowości JD na 2015 rok, ponieważ wszedłem w posiadanie kilku nowych ciekawostek na ten temat. A wszystko to dzięki iście detektywistycznej pracy jednego ze znanych mi krajowych fanów marki JD - Pana Krzysztofa z Bydgoszczy, któremu bardzo dziękuję za pomoc. Zatem do rzeczy:
1. Jack Daniels Single Barrel Barrel Proof - tym razem chcę wam pokazać oficjalne etykiety tej gorącej premiery, która ma mieć miejsce niedługo. Oto one:
2. Jack Daniels Rye Single Barrel - tu też prezentuję oficjalne etykiety równie gorącej premiery, jak powyższa:
3. Jack Daniels Single Barrel Select - choć w tym wypadku w sumie nic nowego w butelce nie znajdziemy (jest to standardowa wersja JD z pojedynczej beczki, jaką znają wszyscy obecni fani marki) - to jednak wszystko wskazuje na to, że wraz z pojawieniem się nowych edycji JD Single Barrel (o których wspominam wyżej), zmienią się również etykiety JD Single Barrel Select (na wzór edycji premierowych). Oto one:
To jeszcze nie wszystko. Ci, którzy mieli okazję podziwiać słynną już JD Sinatra Select, tak z formy, jak i z treści, muszą przygotować się na kolejne, jeszcze silniejsze doznania. Oto padła zapowiedź kolejnej edycji Sinatry:
4. Jack Daniels Sinatra Century - będzie to kolejna odsłona Sinatry, jednak tym razem wydana specjalnie na 100 urodziny wielkiego artysty. Szata graficzna tej edycji JD zmieni barwę na niebieską. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie, gdzie i w jakiej ilości ta super-nowość się pojawi. Cena oczywiście też jeszcze nieznana. Znane są za to oficjalne etykiety Sinatry Century. Oto one:
To tyle, jeśli chodzi o kolejne wieści w sprawie nowości Jacka Daniela na obecny rok. Jeszcze raz dziękuję Panu Krzysztofowi za aktywny udział w kreacji tego posta.
poniedziałek, 9 lutego 2015
KOLEJNE PREMIERY I JEDNA PLOTKA
1. Blade And Bow - tak ma nazywać się bourbon whiskey ze stajni Diageo, którą korporacja zapowiedziała wraz z podobną zapowiedzią słynnej już serii Orphan Barrel. Jak ten drugi anons niedługo potem wszedł w życie za sprawą bourbona Barterhouse 20YO (a potem jego następców), tak o Blade And Bow ucichło zupełnie. Bourbon ten początkowo miał pojawić się w sklepach w zeszłym roku. Już dziś wiadomo, że to niemożliwe z przyczyn oczywistych. Próbka pojechała nawet do Johna Hansela z Whisky Advocate w celu jej oceny, jednak wciąż niewiele z tego faktu wynika. Hansel wstrzymał się póki co z opublikowaniem notek degustacyjnych, choć do końca nie wiadomo, dlaczego. Może wysłane do niego próbki miały charakter testowy i nie były jeszcze finalnie wybrane do produktu końcowego. Przypomnę, że Diageo nie dysponuje dziś ani jedną czynną destylarnią bourbon whiskey, więc destylaty do edycji Blade And Bow prawdopodobnie pochodzą od innego producenta/destylatora, jednak nie wiadomo, od którego. Co wobec tego wiadomo. Ano niewiele. Wszystko na to wskazuje, że będzie to whiskey relatywnie młoda (w porównaniu do przedstawicieli Orphan Barrel szczególnie), zabutelkowana z percentażem 90 proof (45%) w cenie około 40$ za butelkę, która wyglądać ma mniej więcej tak:
2. Jefferson's - to rodzina american whiskey od Castle Brands. W swoim czasie zasłynęła z nietuzinkowych edycji, jak Presidential Select 17YO i 18YO (z destylatami z The Stitzel-Weller Distillery), Ocean Aged (z whiskey leżakowaną na statku handlowym żeglugi morskiej) czy Presidential Select 30YO (jeden z najstarszych bourbonów na świecie). Tym razem, na 2015 rok, firma szykuje następujące nowości:
Jefferson's The Manhattan - standardowy bourbon Jefferson's finiszowany w beczkach po słodkim oraz wytrawnym winie typu Vermouth z dodatkiem black cherry bitter.
Jefferson's Chef's Collaboration - kolejna edycja mieszanki kilku różnych american straight whiskey. Tym razem będzie to mix dwóch bourbon whiskey i jednej rye whiskey.
Jefferson's Cask Finish Series - to zupełnie nowa seria w rodzinie Jefferson's. Będą to whiskey finiszowane w beczkach po innym alkoholu. Na początek spodziewamy się:
Jefferson's Groth Cask Finish oraz Jefferson's Old Rum Cask Finish.
Jeśli tego mało, to dodam, że Castle Brands czyni eksperymenty z różnymi typami beczek, wiekiem czy z dodatkiem różnych niestandardowych zbóż. Efekty najlepszych eksperymentów można będzie podziwiać w dwóch edycjach, zawierających po 5 buteleczek 200ml każda.
3. Elijah Craig Single Barrel 18YO - tak, tak... nie przywidziało się wam. Szkoda, że mogę w tym miejscu powielić tylko pewną plotkę (za to z dobrego źródła). Otóż podobno Heaven Hill przymierza się do powrotu słynnego ECSB18YO, który był w swoim czasie jednym z niekoronowanych królów rynku bourbonów z pojedynczej beczki. Niestety kilka lat temu zniknął bezpowrotnie z rynku, zastąpiony dorocznymi limitowanymi edycjami 20YO, 21YO, 22YO i 23YO. Czy w 2015 będzie 24YO? Plotka głosi, że nie, na rynku zaś ma pojawić się ponownie wersja 18YO. To w gruncie rzeczy dobra wiadomość, ale...
No właśnie. Skoro HH zdecydował się wycofać swój hit sprzedaży i zastąpić go dorocznymi edycjami starszymi o 1 rok, to powstaje pytanie, po co. Tłumaczono oficjalnie, że wynika to z ograniczonych zasobów odpowiednich beczek. Edycje limitowane miały to zniwelować, jednak spirala wieku tych edycji zaczęła się niebezpiecznie wić w kierunku liczby 30. W zasadzie HH nie miał odwrotu - bo czy ktoś, kto kupił każdą edycję, nie oczekuje kolejnej wyłącznie starszej o rok. Myślę, że oczekuje tego nawet ten, kto kupił jedną z tych edycji. Ciężko byłoby wytłumaczyć się HH, gdyby nagle liczba ta przestała rosnąć. Jeśli więc plotka o powrocie 18YO okazałaby się prawdziwa, to może to sugerować również, że gra z wycofaniem 18YO i wypuszczaniem edycji starszych była celowa. Znów będzie można sprzedawać whiskey 18-letnią, ale prawdopodobnie po wyższej cenie. Przećwiczony cenami edycji 20YO+ rynek (szczególnie dziś głodny wersji premium) nawet nie zająknie, gdy cena ta się podwoi. Szykuje się niezły interes, prawda?
2. Jefferson's - to rodzina american whiskey od Castle Brands. W swoim czasie zasłynęła z nietuzinkowych edycji, jak Presidential Select 17YO i 18YO (z destylatami z The Stitzel-Weller Distillery), Ocean Aged (z whiskey leżakowaną na statku handlowym żeglugi morskiej) czy Presidential Select 30YO (jeden z najstarszych bourbonów na świecie). Tym razem, na 2015 rok, firma szykuje następujące nowości:
Jefferson's The Manhattan - standardowy bourbon Jefferson's finiszowany w beczkach po słodkim oraz wytrawnym winie typu Vermouth z dodatkiem black cherry bitter.
Jefferson's Chef's Collaboration - kolejna edycja mieszanki kilku różnych american straight whiskey. Tym razem będzie to mix dwóch bourbon whiskey i jednej rye whiskey.
Jefferson's Cask Finish Series - to zupełnie nowa seria w rodzinie Jefferson's. Będą to whiskey finiszowane w beczkach po innym alkoholu. Na początek spodziewamy się:
Jefferson's Groth Cask Finish oraz Jefferson's Old Rum Cask Finish.
3. Elijah Craig Single Barrel 18YO - tak, tak... nie przywidziało się wam. Szkoda, że mogę w tym miejscu powielić tylko pewną plotkę (za to z dobrego źródła). Otóż podobno Heaven Hill przymierza się do powrotu słynnego ECSB18YO, który był w swoim czasie jednym z niekoronowanych królów rynku bourbonów z pojedynczej beczki. Niestety kilka lat temu zniknął bezpowrotnie z rynku, zastąpiony dorocznymi limitowanymi edycjami 20YO, 21YO, 22YO i 23YO. Czy w 2015 będzie 24YO? Plotka głosi, że nie, na rynku zaś ma pojawić się ponownie wersja 18YO. To w gruncie rzeczy dobra wiadomość, ale...
No właśnie. Skoro HH zdecydował się wycofać swój hit sprzedaży i zastąpić go dorocznymi edycjami starszymi o 1 rok, to powstaje pytanie, po co. Tłumaczono oficjalnie, że wynika to z ograniczonych zasobów odpowiednich beczek. Edycje limitowane miały to zniwelować, jednak spirala wieku tych edycji zaczęła się niebezpiecznie wić w kierunku liczby 30. W zasadzie HH nie miał odwrotu - bo czy ktoś, kto kupił każdą edycję, nie oczekuje kolejnej wyłącznie starszej o rok. Myślę, że oczekuje tego nawet ten, kto kupił jedną z tych edycji. Ciężko byłoby wytłumaczyć się HH, gdyby nagle liczba ta przestała rosnąć. Jeśli więc plotka o powrocie 18YO okazałaby się prawdziwa, to może to sugerować również, że gra z wycofaniem 18YO i wypuszczaniem edycji starszych była celowa. Znów będzie można sprzedawać whiskey 18-letnią, ale prawdopodobnie po wyższej cenie. Przećwiczony cenami edycji 20YO+ rynek (szczególnie dziś głodny wersji premium) nawet nie zająknie, gdy cena ta się podwoi. Szykuje się niezły interes, prawda?
piątek, 6 lutego 2015
NOWOŚCI OD SAZERAC COMPANY NA 2015 ROK
Niedawno pisałem o kilku premierach z destylarni Jack Daniel (patrz tutaj). Dziś chcę wspomnieć o kilku innych planowanych nowościach i kilku zmianach w ofercie Sazerac Company (właściciela Buffalo Trace Distillery oraz Barton 1792 Distillery):
1. Sazerac 18YO - Ten kultowy już przedstawiciel Antique Collection od Buffalo Trace po raz ostatni w 2015 roku pojawi się, jako pierwotnie odkryty w magazynach leżakowych destylat, który w 2003 roku został w całości przelany z beczek do stalowej cysterny w celu zatrzymania maturacji. Edycja 2016 będzie już 100% produktem Buffalo Trace, wydestylowanym w 1998 roku wybitnie w celu zasilenia tej sławnej marki. Wygląda więc na to, że pojawi nam się kolejny cel tęsknoty kolekcjonerów - czyli klasyczny / pierwotny / oryginalny Sazerac 18YO (czy jak go tam jeszcze fanatycy gatunku nazwą). Oczywiście należy się w związku z tym spodziewać stosownej zwyżki cen na rynku wtórnym, ...niestety.
2. Pappy Van Winkle's Family Reserve 23YO - niestety podobny kres spotka też słynnego Pappy'ego 23YO. Oto w 2015 roku po raz ostatni Pappy 23YO będzie zawierał w swojej mieszance destylaty z The Stitzel-Weller Distillery (obok destylatów Buffalo Trace). W 2016 roku edycje tej wyjątkowej marki powinny być już w 100%b oparte na destylatach Buffalo Trace, co oznacza, że będzie to pierwsza edycja, w której nie znajdziemy ani kropli destylatu z The Stitzel-Weller. Jest to możliwe dlatego, że Buffalo Trace destylowała dla Stitzela już we wczesnych latach 90-tych, więc jest też posiadaczem beczek z pszeniczną whiskey, która zapewni teraz ciągłość marki.
3. Colonel E.H. Taylor - ta ekskluzywna i limitowana seria whiskey z Buffalo Trace doczeka się w tym roku kolejnych (co najmniej dwóch) odsłon. Będzie to CEHT Seasoned Wood oraz CEHT Cured Oak. Czekamy również na edycję Colonela, która zawierać będzie destylaty wyprodukowane według oryginalnej starej receptury używanej przez Edmunda H. Taylora. Nieoficjalnie wiadomo, że nazywać się ta whiskey będzie O.F.C. (w nawiązaniu do starej nazwy destylarni Buffalo Trace), natomiast do końca nie jest potwierdzone czy whiskey ta poszerzy rzeczywiście gamę marki CEHT czy będzie stanowić osobną markę.
4. Spirit by Canton - Ta tajemnicza nazwa oznaczać ma podobno (na razie są to tylko plotki) bourbona, wyprodukowanego w Buffalo Trace wg receptury Mash #1 i finiszowanego w beczkach po winie. Więcej niestety nić nie wiadomo przez gęstą mgłę tajemnicy...
5. Walking Stick - kolejna tajemnicza whiskey od Sazeraca. Tym razem będzie to produkt Barton 1792 w wersji Single Barrel. Podobno jest już ten bourbon dostępny w wybranych sklepach na terenie USA, zaś w tym roku jego oferta ma się znacznie poszerzyć (choć na razie nie wiadomo, co to dokładnie znaczy).
6. 1792 Ridgemont Reserve - wygląda na to, że Sazerac postanowił rozkręcić tę nieco zapomnianą destylarnię. Obok klasycznego już bourbona RR Barrel Select (8-letni small batch) planowane jest wypuszczenie edycji: Single Barrel, Full Proof (patrz: fotka niżej), Sweet Wheat oraz High Rye. Część z tych nowości ma się pojawić już w tym roku. Nazwy końcowe brandów mogą się różnić od powyższych.
To tyle, jeśli chodzi o Sazeraca. Niedługo przedstawię kilka innych nowości (i plotek) na 2015 rok, dotyczących między innymi Heaven Hill i jego słynnej Elijah Craig Single Barrel Bourbon Whiskey.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















