Niedawno Makers Mark Distillery udostępniła w serwisie YouTube krótki film na temat maturacji swojej kultowej bourbon whisky. Film dotyczy głównie pewnego zabiegu, który w Makers Mark kultywowany jest od zawsze po dziś dzień. Chodzi o rotację beczek w trakcie ich leżakowania w magazynach leżakowych. Pokrótce nakreślę sens i charakter tego zabiegu.
Większość magazynów leżakowych dużych liczących się destylarni bourbona, to budynki co najmniej kilkupiętrowe. Beczki z destylatami zatem zajmują (z przyczyn technicznych) różne piętra w danym magazynie. W klimacie Kentucky jest to o tyle istotne, że pozycja beczki w magazynie znacząco wpływa na tempo i intensywność maturacji. Znacznie szybciej i intensywniej dojrzewają destylaty z beczek umieszczonych na górnych piętrach, gdzie różnice temperatury pomiędzy latem i zimą są największe (bardzo gorąco i sucho latem oraz bardzo zimno zimą). Dużo wolniej i spokojniej dojrzewają destylaty w beczkach na najniższych piętrach, gdzie wspomniane różnice temperatury i wilgotności są zdecydowanie mniejsze. Przez to destylaty z pięter niższych są w pewnym sensie "opóźnione" w procesie swego dojrzewania w porównaniu z tymi, które dojrzewają wyżej (w myśl zasady - im niżej, tym wolniej).
Aby zachować ustalony profil swoich bourbon whisky, destylarnie stosowały rotację beczek w trakcie ich dojrzewania. Zabieg ten polegał z grubsza na tym, że beczka swój byt w magazynie rozpoczynała od najwyższego piętra. Następnie, w trakcie swego leżakowania, była ona sukcesywnie przenoszona na piętra niższe, aż wreszcie lądowała na parterze, by z niego zostać w końcu opróżniona. Można ogólnie przyjąć (pomijając niuanse związane z danym destylatem, daną beczką czy danym sezonem), że w ten sposób każda beczka, po określonym czasie, zawierała mniej więcej taki sam w charakterze destylat. To z kolei miało skutkować stałością profilu aromatyczno-smakowego danej marki bourbon whisky (i z grubsza skutkowało).
Z czasem rozmiary destylarni i magazynów leżakowych oraz skala produkcji rosły do tego stopnia, że technicznie i finansowo rotacja beczek przestała być opłacalna. Łatwiej było, posiadając w swoich magazynach np. 500.000 beczek, ustalać profil danego nastawu, mieszając ze sobą w odpowiednich proporcjach destylaty pochodzące z beczek, leżakujących na różnych piętrach (a nawet w różnych magazynach). Tak właśnie czyni się dziś w największych destylarniach whiskey w USA - z wyjątkiem Makers Mark (i do niedawna Wild Turkey).
To właśnie Makers Mark, mimo wciąż rosnącej w niej skali produkcji, nadal stosuje sławetną metodę rotacji beczek w trakcie ich maturacji. Z pewnością ma to sens w Makers Mark, która do niedawna oferowała ledwie jedną markę swojej whisky (nie licząc edycji specjalnych). W takim przypadku rotacja beczek przeznaczonych do jednej wersji whisky ma znaczenie. Nieco mniej sensu ma to w przypadku dużych graczy, oferujących nieraz kilkanaście (i kilkadziesiąt) różnych marek swoich bourbonów. Wówczas rotacja staje się zabiegiem wręcz niepotrzebnym, a co najmniej zbyt skomplikowanych w stosunku do efektu, jaki miałaby przynieść. W końcu należałoby rotować beczki według zmiennego klucza, adekwatnego do każdej wersji oferowanego bourbona. Wydaje się więc oczywistym, ze w tym wypadku nie rotacja beczek, a ich zestawianie według stosownego klucza, jest zabiegiem i tańszym i skuteczniejszym.
Jak zatem potraktować chwalenie się rotacją beczek przez destylarnię Makers Mark? W sumie, jako uzasadnione. W końcu żadna dziś duża destylarnia bourbona tego zabiegu normalnie nie stosuje, więc na tym tle wyroby Makers Mark zdecydowanie się wyróżniają. A skoro jest to jeszcze zabieg dla MM i pożądany i (przede wszystkim) opłacalny, to czemu nie. Jak by nie patrzeć, to pewne urozmaicenie oferty rynkowej. W końcu marka MM zawsze się czymś wyróżniała od produktów konkurencyjnych i wygląda na to, że wciąż będzie się wyróżniać - co najmniej rotacją swoich beczek.
Jeśli chcecie obejrzeć film MM na temat rotacji beczek w ich magazynach leżakowych, kliknijcie na poniższy link:
https://www.youtube.com/watch?v=j_BTYW5flNI&feature=youtu.be
niedziela, 22 czerwca 2014
piątek, 20 czerwca 2014
KOLEJNE DESTYLARNIE BOURBONA NA HORYZONCIE!
Po niedawnym opublikowaniu przeze mnie informacji na temat planów reaktywowania destylarni Old Taylor oraz Old Crow oraz planów budowy całkowicie nowej destylarni przez Diageo, dziś mam przyjemność donieść o kolejnych pomysłach inwestycyjnych w tym zakresie. Oto one:
1. Medley Distillery - To znana i ceniona destylarnia w Owensboro w Kentucky, będąca w latach swej świetności w rękach szacownych bourbonowych dynastii Medley'ów i Wathen'ów. Zamknięta w 1992 roku, miała stać się chlubą Angostury. Ta jednak, w obliczu braku wizji rozwoju nie tylko utworzonej przez nią spółki CMDK (Charles Medley Distillers Kentucky), ale i będącej jeszcze wówczas w jej posiadaniu destylarni LDI (Lawrencebur Distillers Indiana), ostatecznie pozbyła się obu tych interesów. Obecnie, jak donoszą amerykańskie media, destylarnię Medleya kupiła spółka TerrePure Kentucky Distillers Inc. Spółka ta, mająca swą siedzibę w stanie Południwa Carolina, należy do firmy Terressentia z siedzibą w Charlestown. Terressentia chce zainwestować w reaktywację destylarni ok. 23 mln $, tworząc jednocześnie 70 miejsc pracy.
2. Michters Distillery - Od razu muszę uprzedzić, że nie chodzi tu o słynną destylarnię z Schaefferstown w Pennsylvanii (znanej pod nazwą Pennco, Bomberger oraz Michters właśnie). Mowa tu o całkowicie nowej mikrodestylarni, którą w Shiveley buduje obecny właściciel marki Michters czyli Chatham Imports. Obecnie w destylarni montowany jest ekwipunek, zaś pierwszą destylację właściciele planują na wiosnę 2015 roku.
Oby tak dalej!
1. Medley Distillery - To znana i ceniona destylarnia w Owensboro w Kentucky, będąca w latach swej świetności w rękach szacownych bourbonowych dynastii Medley'ów i Wathen'ów. Zamknięta w 1992 roku, miała stać się chlubą Angostury. Ta jednak, w obliczu braku wizji rozwoju nie tylko utworzonej przez nią spółki CMDK (Charles Medley Distillers Kentucky), ale i będącej jeszcze wówczas w jej posiadaniu destylarni LDI (Lawrencebur Distillers Indiana), ostatecznie pozbyła się obu tych interesów. Obecnie, jak donoszą amerykańskie media, destylarnię Medleya kupiła spółka TerrePure Kentucky Distillers Inc. Spółka ta, mająca swą siedzibę w stanie Południwa Carolina, należy do firmy Terressentia z siedzibą w Charlestown. Terressentia chce zainwestować w reaktywację destylarni ok. 23 mln $, tworząc jednocześnie 70 miejsc pracy.
2. Michters Distillery - Od razu muszę uprzedzić, że nie chodzi tu o słynną destylarnię z Schaefferstown w Pennsylvanii (znanej pod nazwą Pennco, Bomberger oraz Michters właśnie). Mowa tu o całkowicie nowej mikrodestylarni, którą w Shiveley buduje obecny właściciel marki Michters czyli Chatham Imports. Obecnie w destylarni montowany jest ekwipunek, zaś pierwszą destylację właściciele planują na wiosnę 2015 roku.
Oby tak dalej!
piątek, 6 czerwca 2014
NOWOŚCI W SERII "SIGNATURE CRAFT" OD JIMA BEAMA
Najwyraźniej swoją niegdysiejszą zapowiedź eksperymentowania z bourbon whiskey obecny Beam-Suntory potraktował bardzo poważnie. Do tej pory mogliśmy zapoznać się zaledwie z dwoma bourbonami z serii Jim Beam Signature Craft (JBSC), przy czym trudno obie te wersje było nazwać w pełni eksperymentalnymi. Pierwszym z nich był Jim Beam Signature Craft 12 YO (czyli w sumie nic nadzwyczajnego), drugi zaś stanowił Jim Beam Signature Craft z domieszką brandy (tak, tak - nie było tu finiszowego leżakowania w beczkach po brandy, ale po prostu do bourbon whiskey dolano odpowiednią porcję brandy i już).
Na szczęście nie poprzestano na wspomnianych wyżej wersjach. Jak właśnie się dowiedziałem, Jim Beam szykuje dla nas kilka znacznie ciekawszych bourbonów, a wszystkie będą reprezentować eksperymentalną (tym razem naprawdę) serię Signature Craft, którą producent nazwał wymownie: Harvest Bourbon Collection. Wygląda więc na to, że zmiennym parametrem, różnicującym poszczególne bourbony z tej kolekcji, będzie gatunek (odmiana) zboża, które zastąpi tu typowy składnik receptury, jakim jest żyto. Póki co Beam zdradził tajemnicę publikując jedynie etykiety przyszłych bourbonów, ale i tak można z nich sporo wyczytać. Wygląda więc na to, że niedługo na półkach sklepowych pojawią się Jim Beam bourbon whiskey, których recepturę oparto na kukurydzy, słodzie jęczmiennym i:
1. brązowym ryżu:
Będą to bourbon whiskey, które w beczce spędziły 11 lat, zaś zabutelkowane będą z zawartością alkoholu na poziomie 90 proof (45%). Jak podaje Beam-Suntory, jeszcze tej jesieni na rynku pojawią się dwaj przedstawiciele kolekcji. Będą to: JBSC Soft Red Wheat oraz JBSC Brown Rice. Cena butelki na rynku pierwotnym na razie nie jest znana. Nie wiadomo również, jakie rynki (oprócz USA) obejmie oferta Harvest Bourbon Collection.
Oprócz Harvest Bourbon Collection Jim Beam szykuje jeszcze trzecią edycję "zwykłej" serii Signature Craft, która po 12 latach w beczce została poddana finiszowemu leżakowaniu w beczce o znacznie mniejszych rozmiarach - tzw. quarter cask. Bourbon ten nazywał się będzie Jim Beam Signature Craft Quarter Cask Finished i rozlany będzie bez oznaczenia wieku z zawartością alkoholu na poziomie 86 proof (43%). A tak będzie wyglądać jego etykietka:
Jeśli macie ochotę obejrzeć krótki film na temat najnowszej JB Signature Craft Quarter Cask Finished Bourbon Whiskey z udziałem samego Freda Noe, master distillera Jima Beama, kliknijcie na poniższy link:
https://www.youtube.com/watch?v=NoXCOP_-HQM
Na szczęście nie poprzestano na wspomnianych wyżej wersjach. Jak właśnie się dowiedziałem, Jim Beam szykuje dla nas kilka znacznie ciekawszych bourbonów, a wszystkie będą reprezentować eksperymentalną (tym razem naprawdę) serię Signature Craft, którą producent nazwał wymownie: Harvest Bourbon Collection. Wygląda więc na to, że zmiennym parametrem, różnicującym poszczególne bourbony z tej kolekcji, będzie gatunek (odmiana) zboża, które zastąpi tu typowy składnik receptury, jakim jest żyto. Póki co Beam zdradził tajemnicę publikując jedynie etykiety przyszłych bourbonów, ale i tak można z nich sporo wyczytać. Wygląda więc na to, że niedługo na półkach sklepowych pojawią się Jim Beam bourbon whiskey, których recepturę oparto na kukurydzy, słodzie jęczmiennym i:
1. brązowym ryżu:
2. zwiększonej zawartości żyta:
3. łuskanym owsie:
4. czerwonej pszenicy:
5. jęczmieniu:
6. pszenżycie:
Oprócz Harvest Bourbon Collection Jim Beam szykuje jeszcze trzecią edycję "zwykłej" serii Signature Craft, która po 12 latach w beczce została poddana finiszowemu leżakowaniu w beczce o znacznie mniejszych rozmiarach - tzw. quarter cask. Bourbon ten nazywał się będzie Jim Beam Signature Craft Quarter Cask Finished i rozlany będzie bez oznaczenia wieku z zawartością alkoholu na poziomie 86 proof (43%). A tak będzie wyglądać jego etykietka:
Jeśli macie ochotę obejrzeć krótki film na temat najnowszej JB Signature Craft Quarter Cask Finished Bourbon Whiskey z udziałem samego Freda Noe, master distillera Jima Beama, kliknijcie na poniższy link:
https://www.youtube.com/watch?v=NoXCOP_-HQM
niedziela, 1 czerwca 2014
REAKTYWACJA OLD CROW DISTILLERY
Niedawno pisałem o planach odbudowy Old Taylor Distillery i rozpoczęcia w niej ponownie destylacji whiskey (patrz tutaj). Nie minęło wiele czasu, a dotarły do mnie wieści, że podobnie rzecz ma się z inną kultową destylarnią, zlokalizowaną po sąsiedzku z Old Taylor Distillery - chodzi o Old Crow Distillery.
Nowymi nabywcami za 325 tys. $ stali się panowie Neil Craig i Dave Meier, reprezentujący spółkę Deviant Distillers. Panowie ci deklarują chęć ponownego uruchomienia starej destylarni i produkowania w niej bourbon whiskey, rye whiskey, moonshine whiskey oraz rumu.
Kadź zacierna już jest w posiadaniu spółki, zaś aparat destylacyjny ma do niej dotrzeć jeszcze w tym miesiącu. Pierwsza destylacja planowana jest na przełom września i października. Wygląda więc na to, że kolejna kultowa, zapomniana przez lata destylarnia powróci niedługo do życia.
Niestety, tak jak w przypadku Old Taylor Disttillery, tak i w tym wypadku nie należy spodziewać się, że produkt destylacji w Old Crow Distillery nazywać się będzie Old Crow. Powód jest prozaiczny - marka Old Crow wciąż należy do Beam-Suntory i nowej spółki, zarządzającej Old Crow Distillery, raczej nie będzie stać na kupienie marki Old Crow. Co innego duży Sazerac - ten mógł sobie finansowo pozwolić na zakup marki Old Taylor od Beama. Co do Old Crow, to nawet nie wiadomo, czy Beam-Suntory będzie zainteresowany sprzedażą ugruntowanej na rynku marki bourbona (choć i w tym przypadku Beam sprowadził tę markę do niskiej półki podrzędnego bourbona - niestety).
Cieszmy się jednak, że dzięki powszechnemu renesansowi bourbon whiskey na świecie, znane sprzed i po prohibicji destylarnie mogą przeżywać swoją druga młodość.
Nowymi nabywcami za 325 tys. $ stali się panowie Neil Craig i Dave Meier, reprezentujący spółkę Deviant Distillers. Panowie ci deklarują chęć ponownego uruchomienia starej destylarni i produkowania w niej bourbon whiskey, rye whiskey, moonshine whiskey oraz rumu.
Kadź zacierna już jest w posiadaniu spółki, zaś aparat destylacyjny ma do niej dotrzeć jeszcze w tym miesiącu. Pierwsza destylacja planowana jest na przełom września i października. Wygląda więc na to, że kolejna kultowa, zapomniana przez lata destylarnia powróci niedługo do życia.
Niestety, tak jak w przypadku Old Taylor Disttillery, tak i w tym wypadku nie należy spodziewać się, że produkt destylacji w Old Crow Distillery nazywać się będzie Old Crow. Powód jest prozaiczny - marka Old Crow wciąż należy do Beam-Suntory i nowej spółki, zarządzającej Old Crow Distillery, raczej nie będzie stać na kupienie marki Old Crow. Co innego duży Sazerac - ten mógł sobie finansowo pozwolić na zakup marki Old Taylor od Beama. Co do Old Crow, to nawet nie wiadomo, czy Beam-Suntory będzie zainteresowany sprzedażą ugruntowanej na rynku marki bourbona (choć i w tym przypadku Beam sprowadził tę markę do niskiej półki podrzędnego bourbona - niestety).
Cieszmy się jednak, że dzięki powszechnemu renesansowi bourbon whiskey na świecie, znane sprzed i po prohibicji destylarnie mogą przeżywać swoją druga młodość.
czwartek, 29 maja 2014
DIAGEO WYBUDUJE W KENTUCKY NOWĄ DESTYLARNIĘ!
115 mln $ - tyle ma kosztować całkowicie nowa destylarnia whiskey, jaką Diageo zamierza wybudować w hrabstwie Shelby w stanie Kentucky. Na 300 akrach ziemi ma stanąć destylarni oraz 6 magazynów leżakowych. Swoje plany Diageo ogłosił dziś rano! Zgodnie z nimi produkcja whiskey w nowej destylarni ma rozpocząć się pod koniec 2016 roku. Poziom produkcji ma osiągnąć 1,8 mln galonów rocznie, co uplasuje tę destylarnię pod koniec listy największych destylarni whiskey w USA.
Na razie nie wiadomo, jak destylarnia ma się nazywać i dokładnie jakie destylaty ma produkować - ale to i tak znakomita wiadomość dla wszystkich entuzjastów American Whiskey.
Diageo w swoim portfolio ma niewiele starych marek. Należą do nich:
* Bulleit - bourbon i rye whiskey
* I.W. Harper - bourbon
* George Dickel - tennessee whisky
* Crown Royal - canadian whiskey
* Seagrams 7 Crown - american blended whiskey
Diageo ma w USA tylko jedną czynną destylarnię:
* Cascade Distillery w Tullahomie, Tn. - gdzie odbywa się destylacja, leżakowanie i ręczne butelkowanie whisky George Dickel.
Ponadto w rękach Diageo znajdują się:
* magazyny leżakowe i kupażownia w The Stitzel-Weller Distillery w Louisville, Ky.
* butelkownia w Plainfield, Il.
* centrala Diageo North America w Norwalk, Ct.
Wizualizacja planowanej destylarni
Na razie nie wiadomo, jak destylarnia ma się nazywać i dokładnie jakie destylaty ma produkować - ale to i tak znakomita wiadomość dla wszystkich entuzjastów American Whiskey.
Diageo w swoim portfolio ma niewiele starych marek. Należą do nich:
* Bulleit - bourbon i rye whiskey
* I.W. Harper - bourbon
* George Dickel - tennessee whisky
* Crown Royal - canadian whiskey
* Seagrams 7 Crown - american blended whiskey
Diageo ma w USA tylko jedną czynną destylarnię:
* Cascade Distillery w Tullahomie, Tn. - gdzie odbywa się destylacja, leżakowanie i ręczne butelkowanie whisky George Dickel.
Ponadto w rękach Diageo znajdują się:
* magazyny leżakowe i kupażownia w The Stitzel-Weller Distillery w Louisville, Ky.
* butelkownia w Plainfield, Il.
* centrala Diageo North America w Norwalk, Ct.
Wizualizacja planowanej destylarni
środa, 28 maja 2014
REAKTYWACJA OLD TAYLOR DISTILLERY
Whiskey-boom zdaje się mieć świetnie i nie mieć końca. W obliczu tego potencjalnie prominentnego i dochodowego zjawiska wielu starych i nowych graczy na rynku american whiskey star się uszczknąć jak największy kawałek tortu dla siebie. Jedni reaktywują marki inni destylarnie - wszystko zależy od stanu posiadania, zasobności portfela i wizji. Jeszcze inni (jak Diageo) starają się tworzyć nowe marki w oparciu o stare zapasy beczek z nieistniejących już destylarni, jak najnowsza seria Orphan Barrel.
Niedawno dowiedziałem się, że wreszcie, po co najmniej kilku nieudolnych przejęciach, ikoniczna Old Taylor Distillery zmienia właściciela na (wydaje się) poważnego gracza. Najnowszym nabywcą coraz to bardziej popadającej w ruinę destylarni jest dwuosobowa spółka o nazwie Peristyle. Jak deklarują panowie z Peristyle, destylarnia ma za ich panowania znów rozpocząć destylację whiskey, co ma zapewnić 10-osobowa ekipa, zatrudniona tu w niedalekiej przyszłości. Aby plany się ziściły, spółka kupiła destylarnię za 950 tys. $ i zamierza zainwestować na początek jeszcze ok. 6 mln $.
Dla entuzjastów bourbon whiskey to naprawdę znakomita wiadomość. Przypomnę tylko, że Old Taylor Distillery powołał do życia jeden z największych innowatorów amerykańskiego whiskey-biznesu - Edmund H. Taylor Jr. w 1887 roku. To właśnie tam do roku 1972 powstawał klasyczny bourbon Old Taylor, posiadający w swoim czasie znakomitą reputację, zniszczoną następnie przez nowego właściciela destylarni i marki, zwanego dziś Beam-Suntory.
Niedawno markę Old Talor kupił od Beama Sazerac, by w ten sposób przywrócić marce należne miejsce i reputację. Jeśli chodzi o miejsce, to Old Taylor jest dzięki Sazeracowi w rękach należącej do niego Buffalo Trace Distillery, którą do życia powołał również E.H. Taylor Jr. Beam pozbył się w swoim czasie również destylarni Old Taylor, która to zmieniała właścicieli, jak rękawiczki. Żaden z nich nie był jednak w stanie przywrócić tej kultowej destylarni należytej kondycji. Stąd teraz moja nadzieja, że w końcu ten stan się zmieni. Doniesienia prasowe sugerują, że właśnie tak się stanie, za co trzymam mocno kciuki. Nowi właściciele deklarują stopniowe odrestaurowanie destylarni i zaoferowanie jej zwiedzania już za 18 miesięcy. Oby tak dalej...
Niedawno dowiedziałem się, że wreszcie, po co najmniej kilku nieudolnych przejęciach, ikoniczna Old Taylor Distillery zmienia właściciela na (wydaje się) poważnego gracza. Najnowszym nabywcą coraz to bardziej popadającej w ruinę destylarni jest dwuosobowa spółka o nazwie Peristyle. Jak deklarują panowie z Peristyle, destylarnia ma za ich panowania znów rozpocząć destylację whiskey, co ma zapewnić 10-osobowa ekipa, zatrudniona tu w niedalekiej przyszłości. Aby plany się ziściły, spółka kupiła destylarnię za 950 tys. $ i zamierza zainwestować na początek jeszcze ok. 6 mln $.
Dla entuzjastów bourbon whiskey to naprawdę znakomita wiadomość. Przypomnę tylko, że Old Taylor Distillery powołał do życia jeden z największych innowatorów amerykańskiego whiskey-biznesu - Edmund H. Taylor Jr. w 1887 roku. To właśnie tam do roku 1972 powstawał klasyczny bourbon Old Taylor, posiadający w swoim czasie znakomitą reputację, zniszczoną następnie przez nowego właściciela destylarni i marki, zwanego dziś Beam-Suntory.
Niedawno markę Old Talor kupił od Beama Sazerac, by w ten sposób przywrócić marce należne miejsce i reputację. Jeśli chodzi o miejsce, to Old Taylor jest dzięki Sazeracowi w rękach należącej do niego Buffalo Trace Distillery, którą do życia powołał również E.H. Taylor Jr. Beam pozbył się w swoim czasie również destylarni Old Taylor, która to zmieniała właścicieli, jak rękawiczki. Żaden z nich nie był jednak w stanie przywrócić tej kultowej destylarni należytej kondycji. Stąd teraz moja nadzieja, że w końcu ten stan się zmieni. Doniesienia prasowe sugerują, że właśnie tak się stanie, za co trzymam mocno kciuki. Nowi właściciele deklarują stopniowe odrestaurowanie destylarni i zaoferowanie jej zwiedzania już za 18 miesięcy. Oby tak dalej...
poniedziałek, 26 maja 2014
VIII DEGUSTACJA WÓDEK W TORUNIU
W
2007 roku redakcja miesięcznika branżowego „Rynki Alkoholowe”, w którym co
miesiąc możecie przeczytać moje artykuły i notki degustacyjne, po raz pierwszy
zorganizowała degustację wódek czystych dostępnych na polskim rynku – ślepy
test próbek zgłoszonych przez producentów i importerów w trzech kategoriach
cenowych (tzw. „blind tasting”). W pierwszej, jak i w kolejnych corocznych
edycjach, ocenie – w skali stupunktowej – podlegały właściwości wizualne,
zapachowe i smakowe produktów oraz ogólne wrażenie. Zadanie dokonania oceny
należy zawsze do pięcioosobowej komisji niezależnych ekspertów. Wódki,
które zwyciężą w każdej z kategorii, otrzymują Złoty Medal Degustacji.
23 maja tego roku odbyła się już ósma edycja konkursu „Degustacja Wódek” – jednak już nie tylko czystych. Trendy panujące na naszym rynku objęły także toruńską degustację – poszerzono ją więc o wódki smakowe. Członkowie jury mieli zatem podwójne zadanie i wyzwanie. Jak w poprzednich latach zgłoszone produkty podzielone będą na trzy grupy według ceny.
23 maja tego roku odbyła się już ósma edycja konkursu „Degustacja Wódek” – jednak już nie tylko czystych. Trendy panujące na naszym rynku objęły także toruńską degustację – poszerzono ją więc o wódki smakowe. Członkowie jury mieli zatem podwójne zadanie i wyzwanie. Jak w poprzednich latach zgłoszone produkty podzielone będą na trzy grupy według ceny.
Degustacja
Wódek przeprowadzana jest w obrębie dwóch kategorii – wódki czyste i wódki
smakowe, w 3 przedziałach cenowych, wydzielonych na podstawie ceny detalicznej
za butelkę o pojemności 0,5 litra:
–
do 25 zł,
–
od 25 do 50 zł,
–
powyżej 50 zł.
W
tym roku miałem zaszczyt uczestniczyć w opisywanej tu degustacji, jako członek
szacownego jury, w składzie:
1. Mariusz
Kapczyński – ekspert, dziennikarz i znawca win
2. Jerzy
Warlikowski – wiceprezes zarządu Cartel Press S.A. (wydawcy „Rynków Alkoholowych”)
3. Ryszard
Berent – Prezes Stowarzyszenia Barmanów Polskich
4. Tomasz
Miler – ekspert, znawca whisky single malt
5. oraz
ja, czyli Tomasz Falkowski
Swoje produkty do degustacji zgłosiło 14 firm. Poniżej lista zwycięzców:
Swoje produkty do degustacji zgłosiło 14 firm. Poniżej lista zwycięzców:
Tegoroczni zwycięzcy Degustacji Wódek w Toruniu
w kategorii wódek czystych, to:
- w kategorii cenowej do 25 zł zwyciężyła wódka
Starosta wytwarzana przez M&P Alkohole i Wina Świata
- w kategorii cenowej od 25 do 50 zł taką samą liczbę
punktów otrzymały wódki Stumbras Centenary i Stumbras Pure z portfolio MV Poland Sp. z o.o.
- w kategorii cenowej powyżej 50 zł zwyciężyła wódka
Volk z portfolio firmy Reflex s.c.
W kategorii wódek
smakowych najlepsze okazały się:
- w kategorii cenowej do 25 zł – wódka Jarzębiak Rowan
wytwarzana przez AWW Fabryka Wódek i Nalewek
- w kategorii cenowej od 25 do 40 zł – Ambrosja
Orzechowa produkowana przez Komers Interational Sp. z o.o.
- w kategorii cenowej powyżej 40 zł – Gold Wasser także
od Komers Interational Sp. z o.o.
Poniżej prezentuję fotkę z laureatami:
Podczas
spotkania rozdano również doroczne nagrody "Rynków Alkoholowych" w
kategoriach:
wtorek, 20 maja 2014
FOUR ROSES SINGLE BARREL LIMITED EDITION 2014
Destylarnia Four Roses w ciągu roku wypuszcza na rynek dwie edycje limitowane swoich bourbon whiskey. Każdej jesieni na światło dzienne wychodzi Four Roses Small Batch Limited Edition, zaś na wiosnę jest to Four Roses Single Barrel Limited Edition. Od swoich "cywilnych" odpowiedników o tej samej nazwie (ale bez dodatku Limited Edition), czyli Small Batch oraz Single Barrel, różnią się w zasadzie wszystkim - wiekiem, recepturą, zawartością alkoholu, filtrowaniem i wreszcie etykietą - oczywiście bezwzględnie na korzyść edycji limitowanych.
Ponieważ za oknem nastała i króluje już wiosna, czas zaprezentować najnowsze wcielenie limitowanej edycji Czterech Róż z pojedynczej beczki czyli Four Roses Single Barrel Limited Edition 2014. Jak zawsze, tak i teraz jest to bourbon whiskey wydestylowana wg jednej z 10 receptur, jakimi w sumie dysponuje destylarnia. Edycja 2014 obejmuje destylaty wyprodukowane według receptury OESF. Oznacza to bourbona opartego na 20% udziale żyta w mash billu oraz użycie do fermentacji herbacianych drożdży (jednego 5 szczepów drożdży, będących własnością Four Roses). Oczywiście, jak zawsze, jest to whiskey niefiltrowana i nierozcieńczana. W tym roku zawartość alkoholu wynosi (w zależności od beczki) od 108,3 proof do 127,6 proof (54,15% - 63,8%). Wiek destylatów, to równe 11 lat spędzonych w beczce.
Tegoroczna edycja Four Roses Single Barrel Limited Edition 2014 obejmuje w sumie 5.000 butelek i ma oficjalnie pojawić się w sklepach dopiero na Dzień Ojca (choć w sumie to już niedługo).
środa, 14 maja 2014
WILD TURKEY WEDGWOOD DECANTER
Wild Turkey Wedgwood Decanter - To jedna z najrzadziej obecnie spotykanych na
rynku limitowanych edycji WT. Obłych kształtów ręcznie zdobioną karafkę
wykonała w należącej do znanej, pochodzącej z XVIII wieku brytyjskiej firmy
Wedgwood manufaktura, znajdująca się jeszcze na terenie byłej Jugosławii. Wild
Turkey Wedgwood Decanter ujrzała światło dzienne gdzieś na początku lat 80-tych
ubiegłego wieku, kontynuując w ten sposób sukces edycji WT Baccarat Decanter z
lat 70-tych. Prezentowana wersja WT Wedgwood Decanter oferowana była w
eleganckiej skrzynce, pokrytej z wierzchu pluszowym, przyjemnym w dotyku
brązowym materiałem. Wieko skrzynki zamykane jest zmyślnym metalowym zawiasem.
Jeszcze ciekawsze okazuje się wnętrze skrzynki z odpowiednim wyżłobieniem na
karafkę, wyłożonym tym razem ręcznie wyściełanym aksamitem. Oprócz miejsca na
wiązaną skręconym sznurkiem karafkę jest również w owym aksamicie zagłębienie,
specjalnie przeznaczone na oryginalny srebrny korek z uchwytem. Do kompletu
producent dodał pakowany w tekturowe pudełko korkociąg oraz zawartą na
czerpanym papierze instrukcję, jak obchodzić się z karafką i korkiem, jak
również instrukcją czyszczenia srebra, z którego wierzch korka wykonano.
Niestety niewiele wiadomo więcej o tej edycji limitowanej WT, jako że jest ona
niezwykle ubogo opisywana w materiałach źródłowych. Równie uboga jest obecna
oferta rynkowa tej whiskey. Bardzo nieliczne egzemplarze pojawiają się od czasu
tu i ówdzie, choć nie wszystkie oferowane są z prezentowaną tu skrzynką. Wild
Turkey Wedgwood Decanter, to już żywa legenda wśród bourbonów z destylarni WT,
której wartość rynkowa będzie bezpowrotnie.
PS. Rzecz jasna cieszę się, że nowy właściciel Wild Turkey zainwestował już w rozwój destylarni ponad 100 mln $ (nowa destylarnia, hala butelkująca, magazyn leżakowy czy Visitor Center). Jednak z tęsknotą wspominam czasy WT pod wodzą Pernod-Ricard, a to z uwagi na co chwilę wysypujące się niezwykle atrakcyjne dla kolekcjonerów edycje tej kultowej amerykańskiej whiskey. Campari zdaje się zupełnie nie radzić na tym polu. Pozostaje nadzieja, że w końcu się nauczy...
PS. Rzecz jasna cieszę się, że nowy właściciel Wild Turkey zainwestował już w rozwój destylarni ponad 100 mln $ (nowa destylarnia, hala butelkująca, magazyn leżakowy czy Visitor Center). Jednak z tęsknotą wspominam czasy WT pod wodzą Pernod-Ricard, a to z uwagi na co chwilę wysypujące się niezwykle atrakcyjne dla kolekcjonerów edycje tej kultowej amerykańskiej whiskey. Campari zdaje się zupełnie nie radzić na tym polu. Pozostaje nadzieja, że w końcu się nauczy...
poniedziałek, 12 maja 2014
BERNHEIM ORIGINAL ZMIENIA SWOJE OBLICZE
Kiedy Heaven Hill Distilleries w 2005 roku prezentował pierwszą na rynku od czasów Straight Wheat Whiskey pod znakiem Bernheim Original, ta miała za sobą 5 lat spędzonych w beczce (choć etykieta akurat o wieku destylatu wówczas nie informowała). W sumie to niezbyt długo, co było wyraźnie wyczuwalne w palecie tej pszenicznej whiskey. Przypomnę, że Wheat Whiskey musi zawierać w swojej recepturze co najmniej 51% pszenicy. W przypadku Bernheim Original zawartość pszenicy wynosi dokładnie 51% czyli prawne minimum - reszta to kukurydza i słód jęczmienny. Butelka charakteryzowała się stylową miedzianą (dosłownie) eliptyczną etykietą, co niewątpliwie dodawało tej whiskey ekskluzywnego charakteru.
Od 2005 roku trochę się jednak na rynku american whiskey zmieniło. W międzyczasie Heaven Hill przestał być jedynym producentem wheat whhiskey, choć wciąż jest na tym polu jedyną dużą destylarnią. Do gry dołączyły po prostu małe manufaktury (craft distilleries), które w swoich ofertach również mają dziś ten gatunek whiskey. Co na to Heaven Hill?
HH postanowił wydłużyć okres leżakowania Bernheim Original o kolejne 2 lata. Obecna zatem wersja tej whiskey, to destylat nie 5-cio, a 7-letni (tym razem etykieta mówi o wieku bardzo wyraźnie). To wiadomość jak najbardziej pozytywna. Szczerze mówiąc poprzednia wersja Bernheima aż prosiła się o dodatkowe sezony w beczce. Czy akurat o dwa, tego jeszcze nie wiem, ale dobre i to. Niestety butelka straciła wizerunkowo poprzez rezygnację z naprawdę eleganckiej miedzianej etykiety i teraz wygląda tak:
Od 2005 roku trochę się jednak na rynku american whiskey zmieniło. W międzyczasie Heaven Hill przestał być jedynym producentem wheat whhiskey, choć wciąż jest na tym polu jedyną dużą destylarnią. Do gry dołączyły po prostu małe manufaktury (craft distilleries), które w swoich ofertach również mają dziś ten gatunek whiskey. Co na to Heaven Hill?
HH postanowił wydłużyć okres leżakowania Bernheim Original o kolejne 2 lata. Obecna zatem wersja tej whiskey, to destylat nie 5-cio, a 7-letni (tym razem etykieta mówi o wieku bardzo wyraźnie). To wiadomość jak najbardziej pozytywna. Szczerze mówiąc poprzednia wersja Bernheima aż prosiła się o dodatkowe sezony w beczce. Czy akurat o dwa, tego jeszcze nie wiem, ale dobre i to. Niestety butelka straciła wizerunkowo poprzez rezygnację z naprawdę eleganckiej miedzianej etykiety i teraz wygląda tak:
Tak jest
A tak było...
Subskrybuj:
Posty (Atom)











