Charakterystyczna dla WT butelka zapakowana jest w eleganckie
tłoczone pudełko i, jak już wspomniałem, wysyłana wyłącznie ku uciesze
Japończyków. Trochę dziwi obniżona zawartość alkoholu z kultowego już 101 proof
do 91 proof, szczególnie w przypadku edycji specjalnej, jaką jest WT
Distiller’s Reserve 13YO. No ale w końcu nie muszę wszystkiego rozumieć....
czwartek, 20 lutego 2014
WILD TURKEY DISTILLER'S RESERVE 13YO
Wild Turkey Distiller's Reserve 13YO, to ekskluzywna edycja
bourbon whiskey spod znaku dzikiego indyka, dostępna wyłącznie na rynku
japońskim. Beczki do tej edycji pochodzą zawsze z jednego (i jedynego) magazynu leżakowego –
warehouse B. To najwyżej położony magazyn leżakowy ze wszystkich, zlokalizowanych na terenie destylarni (Wild Turkey Hill). Według mistrzów destylacji Wild Turkey Distillery w tym magazynie
panują warunki sprzyjające dłuższemu leżakowaniu destylatów, jak niższa
temperatura czy znakomita cyrkulacja powietrza. W związku z tym to właśnie tu
master distiller Jimmy Russell (ojciec) i associate master distiller Eddie Russell
(syn) razem dokonali selekcji beczek do prezentowanej tu WT. 13 lat spędzonych w beczce robi w tym wypadku swoje, czyli
nadaje niezwykle esencjonalnemu w palecie bourbonowi (jak to w przypadku Wild
Turkey bywa) prawdziwej dojrzałości i elegancji. Przejawia się to w przeplocie
akcentów łagodnej dębiny i bogactwa wanilii ze śladami dojrzałych gruszek.
Całość zwieńczona długim wytrawnym finiszem, typowym dla kilkunastoletnich
bourbon whiskey z Wild Turkey.
środa, 19 lutego 2014
NAJNOWSZA BUFFALO TRACE EXPERIMENTAL COLLECTION
Destylarnia Buffalo Trace ogłosiła właśnie wypuszczenie na rynek amerykański (wyłącznie, jak zawsze) najnowszej edycji swojej Experimental Collection (EC).
Najnowsza edycja Experimental Collection dotyczy wpływu zawartości alkoholu w destylatach w chwili beczkowania (tzw. entry proof) na proces dojrzewania oraz profil aromatyczno-smakowy uzyskanej finalnie bourbon whiskey. Tym razem do eksperymentu użyto rye recipe bourbon whiskey, czyli bourbona, w recepturze którego (obok kukurydzy i słodu jęczmiennego) znajduje się zwyczajowe żyto.
Destylaty w opisywanym eksperymencie miały entry proof na poziomie: 125, 115, 105 i 90 proof (czyli odpowiednio: 62,5%, 57,5%, 52,5%, i 45%), przy czym każdy wydestylowano tak samo, z zawartością alkoholu 140 proof (70%). Następnie wszystkie leżakowały razem w magazynie leżakowym K przez dokładnie 11 lat i 9 miesięcy.
Muszę w tym miejscu dodać, że całkiem niedawno do małych buteleczek (typowych dla EC) trafiły bourbony pszeniczne (w recepturze których zamiast typowego żyta stosuje się pszenicę) o dokładnie takich samych entry proof, wydestylowane mniej więcej w tym samym czasie, co eksperymenty z bourbonem żytnim. Wszystkie destylaty (i te żytnie i te pszeniczne) leżakowały w tym samym magazynie (K), na tym samym piętrze i stelażu. Nawet zabutelkowane zostały w podobnym czasie. Wszystko to ma pokazać wpływ entry proof na leżakowanie destylatów i to od razu z uwzględnieniem dwóch różnych receptur.
Choć Buffalo Trace tego w zasadzie nie czyni, to tym razem ujawniło swoje noty degustacyjne, przynależne każdej z eksperymentalnych whiskey. Okazało się, jak mówi master distiller Harlen Wheatley, że zwycięzcą obecnego eksperymentu jest bourbon whiskey o entry proof wynoszącej 125 proof. Według Wheatleya oceny dokonano na podstawie tzw. blind tastingu, czyli testowaniu z ukrytymi przed testerami danymi każdej testowanej whiskey. Czemu akurat wygrał entry proof typowy dla żytnich bourbonów z Buffalo Trace, tego możemy się już tylko domyślać, wierząc, że właśnie taka wartość alkoholu jest przy beczkowaniu rzeczywiście najlepsza.
Jak zawsze, EC wlewane są do butelek o pojemności 375 ml i sprzedawane na rynku pierwotnym w cenie ok. 46$. Jak zawsze też do Europy trafią pojedyncze egzemplarze (jeśli w ogóle) w cenie 2-3 razy wyższej. Taki już los europejskiego miłośnika amerykańskich whiskey...:)
Najnowsza edycja Experimental Collection dotyczy wpływu zawartości alkoholu w destylatach w chwili beczkowania (tzw. entry proof) na proces dojrzewania oraz profil aromatyczno-smakowy uzyskanej finalnie bourbon whiskey. Tym razem do eksperymentu użyto rye recipe bourbon whiskey, czyli bourbona, w recepturze którego (obok kukurydzy i słodu jęczmiennego) znajduje się zwyczajowe żyto.
Destylaty w opisywanym eksperymencie miały entry proof na poziomie: 125, 115, 105 i 90 proof (czyli odpowiednio: 62,5%, 57,5%, 52,5%, i 45%), przy czym każdy wydestylowano tak samo, z zawartością alkoholu 140 proof (70%). Następnie wszystkie leżakowały razem w magazynie leżakowym K przez dokładnie 11 lat i 9 miesięcy.
Muszę w tym miejscu dodać, że całkiem niedawno do małych buteleczek (typowych dla EC) trafiły bourbony pszeniczne (w recepturze których zamiast typowego żyta stosuje się pszenicę) o dokładnie takich samych entry proof, wydestylowane mniej więcej w tym samym czasie, co eksperymenty z bourbonem żytnim. Wszystkie destylaty (i te żytnie i te pszeniczne) leżakowały w tym samym magazynie (K), na tym samym piętrze i stelażu. Nawet zabutelkowane zostały w podobnym czasie. Wszystko to ma pokazać wpływ entry proof na leżakowanie destylatów i to od razu z uwzględnieniem dwóch różnych receptur.
Choć Buffalo Trace tego w zasadzie nie czyni, to tym razem ujawniło swoje noty degustacyjne, przynależne każdej z eksperymentalnych whiskey. Okazało się, jak mówi master distiller Harlen Wheatley, że zwycięzcą obecnego eksperymentu jest bourbon whiskey o entry proof wynoszącej 125 proof. Według Wheatleya oceny dokonano na podstawie tzw. blind tastingu, czyli testowaniu z ukrytymi przed testerami danymi każdej testowanej whiskey. Czemu akurat wygrał entry proof typowy dla żytnich bourbonów z Buffalo Trace, tego możemy się już tylko domyślać, wierząc, że właśnie taka wartość alkoholu jest przy beczkowaniu rzeczywiście najlepsza.
Jak zawsze, EC wlewane są do butelek o pojemności 375 ml i sprzedawane na rynku pierwotnym w cenie ok. 46$. Jak zawsze też do Europy trafią pojedyncze egzemplarze (jeśli w ogóle) w cenie 2-3 razy wyższej. Taki już los europejskiego miłośnika amerykańskich whiskey...:)
poniedziałek, 17 lutego 2014
ZMIANY W OFERCIE WILD TURKEY
Kiedy w 2009 roku Wild Turkey (WT) z rąk Pernod-Ricard trafił do włoskiej grupy Campari, pojawiało się mnóstwo pytań o to, co dalej z tą znakomitą destylarnią bourbon i rye whiskey. W międzyczasie nowy właściciel pobudował zupełnie nową destylarnię o znacznie zwiększonych mocach produkcyjnych oraz zupełnie nową butelkownię (do tej pory whiskey Wild Turkey rozlewano w butelkowni w Fort Smith w Arkansas (dawna firma Hirama Walkera), oddalonej od destylarni o 700 mil!). W budowie jest obecnie nowoczesne centrum wizytowe. Wygląda więc na to, że kondycja destylarni jest nawet jeszcze lepsza niż była. I wszystko byłoby super, gdyby nie najnowsza polityka sprzedażowe whiskey Wild Turkey. Ogólnie rzecz ujmując wygląda to tak, że Campari upodobało sobie w tym względzie szczególni Japonię, pozostałe rynki, i to włącznie z rodzimym rynkiem USA, traktując nieco po macoszemu. Oczywiście target w postaci Japonii nie jest tu bynajmniej, czyli w przypadku WT, czymś nowym (już od lat Japonia szczyci się edycjami WT szykowanymi tylko dla niej), nigdy jednak nie odbywało się to aż takim kosztem. Oto przykład: WT 12YO, obecny do tej pory w ilości limitowanej (ale co roku) w USA i wybranych rynkach Europy, oferowany teraz będzie wyłącznie w Japonii. To samo ma dotyczyć nieco bardziej popularnej wersji WT 8YO. Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem powodów takich decyzji. Tym bardziej mnie to zastanawia, że od niedawna wyłącznie w Japonii oferowana jest ekskluzywna wersja WT Distillers Reserve 13YO.
Co zatem kupi rodzimy konsument w USA, a co klient japoński? Oto lista 3 największych rynków WT na świecie:
I. USA:
- Bourbony:
1. WT 81
2. WT 101
3. WT Rare Breed
4. Russells reserve Small Batch 10YO
5. Russells Reserve Single Barrel
6. WT Kentucky Spirit
- Rye:
1. WT Rye
2. Russells Reserve Rye 6YO
II. Japonia:
- Bourbony:
1. WT 81
2. WT 8YO
3. WT 12YO
4. WT Distillers Reserve 13YO
5. WT Rare Breed
- Rye:
1. WT Rye
III. Australia:
- Bourbony:
1. WT 86,6
2. WT 101
3. WT Rare Breed
4. Russells Reserve Small Batch 10YO
- Rye:
1. WT Rye
Dla miłośników WT spoza Japonii zmiany te będą o tyle bolesne, że z międzynarodowych rynków powoli znikać będą (przynajmniej z rynku pierwotnego) wyleżakowane wersje 8YO i 12YO. Być może Campari ustosunkuje się oficjalnie do swojej nowej polityki sprzedażowej w jakichś mediach. Być może odpowie też na pytania miłośników marki z USA i nie tylko. Być może...
Póki co mamy, co mamy. Pozostaje nadzieja, że (nie po raz pierwszy w amerykańskim whiskey-biznesie) producent (tu: Campari) znów pochyli się nad uwagami środowisk tak konsumenckich (mam na myśli fanów marki z całego świata, choć głównie z USA), jaki i eksperckich, ale gwarancji, rzecz jasna, nie ma. Obiecuję, że będę śledził ten wątek.
czwartek, 6 lutego 2014
JUBILEUSZOWY BOOKER'S
Ostatnio pisałem o Beam Inc. w kontekście przejęcia go przez japoński koncern Suntory tutaj.
Tym razem jednak chodzi o najnowszą edycję limitowaną bourbon whiskey - o bourbona Booker's 25 Anniversary. Edycję limitowaną firma wyda na 25-lecie istnienia marki. Jak mówi Fred Noe, będzie to whiskey zestawiona z destylatów, które jego ojciec Booker Noe wydestylował po raz ostatni w swoim życiu. Przypomnę tylko, że Booker Noe zmarł w 2004 roku. Dziś te beczki mają 10 lat i to właśnie część z nich (te najlepsze) staną się częścią najnowszej propozycji Beama.
Booker's bourbon, to whiskey kultowa, którą Booker stworzył w 1988 roku. Była to pierwsza small batch bourbon whiskey niefiltrowana i nierozcieńczana, co w latach 80-tych nie było takie oczywiste, jak dziś. Zwykle w mieszance Booker'sa znajdują się destylaty około 6-7-letnie, jednak w przypadku omawianej tu edycji jubileuszowej będą to wyjątkowo destylaty 10-letnie. Butelka Booker'sa o wyjątkowo miedzianym w kolorze wosku na szyjce (zwykle jest czarny) będzie też opatrzona kilkoma "bookeryzmami" czyli typowymi powiedzonkami starego mistrza.
Produkt będzie zawierał alkohol na poziomie 125,9 proof i kosztował będzie w USA 100$. Może pojedyncze sztuki jakimś cudem dotrą do Europy...
piątek, 31 stycznia 2014
NAJLEPSZE WHISKY ŚWIATA 2013 ROKU WG JIMA MURRAYA
Być może już trochę po fakcie, ale być może wciąż nie wszyscy wiedzą, że guru (nie boję się użyć tego terminu) Jim Murray, jeden z największych znawców i publicystów świata whisky, ogłosił wyniki swojego dorocznego konkursu na najlepszą whisky świata. Tym razem chodzi o najnowsze wydanie jego "Whisky Bible 2014", w której ocenia whisky z całego świata z sezonu 2013.
O wyborach Jima Murraya pisałem już rok temu, kiedy to zwycięzcą była Thomas H. Handy Sazerac Rye Whiskey od Buffalo Trace. Drugie miejsce (z tą samą ilością punktów - 97,5/100) zajęła wówczas William Larue Weller Bourbon Whiskey - również od Buffalo Trace! (patrz tutaj).
W tym wydaniu Whisky Bible zwycięzcą okazała się Glenmorangie Ealanta Private Edition. Jednak (co dla mnie najważniejsze), po raz drugi z rzędu drugie miejsce w plebiscycie Jima Murraya zajęła William Larue Weller Bourbon Whiskey! W obliczu tego faktu pozostaje mi jedynie pogratulować facetom z Buffalo Trace, na czele z master dostillerem Harlenem Whitleay'em.
A oto pełna lista zwycięzców w kategorii American Whiskey:
http://www.whiskybible.com/pressrelease.html
O wyborach Jima Murraya pisałem już rok temu, kiedy to zwycięzcą była Thomas H. Handy Sazerac Rye Whiskey od Buffalo Trace. Drugie miejsce (z tą samą ilością punktów - 97,5/100) zajęła wówczas William Larue Weller Bourbon Whiskey - również od Buffalo Trace! (patrz tutaj).
W tym wydaniu Whisky Bible zwycięzcą okazała się Glenmorangie Ealanta Private Edition. Jednak (co dla mnie najważniejsze), po raz drugi z rzędu drugie miejsce w plebiscycie Jima Murraya zajęła William Larue Weller Bourbon Whiskey! W obliczu tego faktu pozostaje mi jedynie pogratulować facetom z Buffalo Trace, na czele z master dostillerem Harlenem Whitleay'em.
A oto pełna lista zwycięzców w kategorii American Whiskey:
Bourbon
of the Year
William Larue Weller 123.4
Rye of the Year
Thomas Handy Sazerac Rye. 132.4
US Micro Whisky of the Year
Cowboy Bourbon Texas Straight Bourbon Whiskey Aged Three Years
US Micro Whisky of the Year (Runner Up)
Balcones Brimstone Texas Scrub
Bourbon
No Age Statement (Multiple Barrels)
William Larue Weller 123.4
No Age Statement (Single Barrel)
Buffalo Trace Single Oak Project Barrel 101
9 Years & Under
Ridgemont Reserve 1792 Aged 8 Years
10-17 Years (Multiple Barrels)
Parker’s Heritage Collection Sixth Edition Master Distillery’s Blend Of Mashbills 2001
10-17 Years (Singlee Barrel)
Four Roses Single Barrel 12 Yrs 5 months
18 Years & Over (Multiple Barrels)
Evan Williams 23 Years Old
Rye
No Age Statement
Thomas Handy Sazerac Rye. 132.4
11 Years & Over
Sazerac Kentucky Straight Rye 18 YO
Jeśli chcesz poznać wszystkich zwycięzców we wszystkich kategoriach, kliknij poniżej:William Larue Weller 123.4
Rye of the Year
Thomas Handy Sazerac Rye. 132.4
US Micro Whisky of the Year
Cowboy Bourbon Texas Straight Bourbon Whiskey Aged Three Years
US Micro Whisky of the Year (Runner Up)
Balcones Brimstone Texas Scrub
Bourbon
No Age Statement (Multiple Barrels)
William Larue Weller 123.4
No Age Statement (Single Barrel)
Buffalo Trace Single Oak Project Barrel 101
9 Years & Under
Ridgemont Reserve 1792 Aged 8 Years
10-17 Years (Multiple Barrels)
Parker’s Heritage Collection Sixth Edition Master Distillery’s Blend Of Mashbills 2001
10-17 Years (Singlee Barrel)
Four Roses Single Barrel 12 Yrs 5 months
18 Years & Over (Multiple Barrels)
Evan Williams 23 Years Old
Rye
No Age Statement
Thomas Handy Sazerac Rye. 132.4
11 Years & Over
Sazerac Kentucky Straight Rye 18 YO
http://www.whiskybible.com/pressrelease.html
czwartek, 30 stycznia 2014
KOLEJNY WILD TURKEY TRIBUTE?
W 2004 roku, tj. 10 lat temu, ówcześni włodarze destylarni Wild Turkey (czyli Pernod-Ricard) postanowili w szczególny sposób uhonorować 50 lat pracy Jimmy'ego Russella dla firmy. W związku z tym stary Jimmy dokonał selekcji specjalnych beczek z 15-letnią bourbon whiskey i tak oto powstała limitowana edycja specjalna - Wild Turkey Tribute 15YO.
W sumie wypuszczono dwie edycje Tribute:
1. US version - 5.500 butelek (101 proof)
2. Japan version - 9.000 butelek (110 proof)
Jak właśnie się dowiedziałem, obecny właściciel destylarni (czyli Campari) chce w podobny sposób uczcić tym razem już 60-lecie pracy Jimmy'ego dla firmy. I znów szykuje się specjalna edycja bourbon whiskey. Wild Turkey zgłosił właśnie do TTB etykietę nowego produktu do akceptacji. Oto ona:
Wygląda więc na to, że po 10 latach na rynek trafi kolejna edycja Wild Turkey Tribute - choć do końca nie wiadomo, jak naprawdę będzie się ona nazywać - na zdjęciu widać jedynie etykietę tylną. Frontowa objęta jest, póki co, tajemnicą. Obiecuję jednak śledzić temat i podawać najświeższe informacje odnośnie tej limitowanej edycji WT.
W sumie wypuszczono dwie edycje Tribute:
1. US version - 5.500 butelek (101 proof)
2. Japan version - 9.000 butelek (110 proof)
Jak właśnie się dowiedziałem, obecny właściciel destylarni (czyli Campari) chce w podobny sposób uczcić tym razem już 60-lecie pracy Jimmy'ego dla firmy. I znów szykuje się specjalna edycja bourbon whiskey. Wild Turkey zgłosił właśnie do TTB etykietę nowego produktu do akceptacji. Oto ona:
Wygląda więc na to, że po 10 latach na rynek trafi kolejna edycja Wild Turkey Tribute - choć do końca nie wiadomo, jak naprawdę będzie się ona nazywać - na zdjęciu widać jedynie etykietę tylną. Frontowa objęta jest, póki co, tajemnicą. Obiecuję jednak śledzić temat i podawać najświeższe informacje odnośnie tej limitowanej edycji WT.
niedziela, 26 stycznia 2014
FENOMEN VAN WINKLE - CZYLI PANDEMIA NOWEJ CHOROBY
„Jest taka bourbon whiskey, która przyprawia fanów tego gatunku
alkoholu o drżenie rąk i kołatanie serca, śni im się po nocach, spokoju i
spełnienia zaś nie daje nawet, jeśli pojawi się na jawie – wręcz przeciwnie –
wszelkie opisane objawy właśnie wówczas się nasilają. O dziwo nie jest to
whiskey z rodzaju tych absolutnie unikatowych, od dawna nieprodukowanych w od
dawna już nieczynnej destylarni. Nic z tych rzeczy. Jej butelki pojawiają się
wciąż i to regularnie dwa razy w roku. Można więc powiedzieć, że nasilenie się
objawów wspomnianej wyżej nerwicy ma charakter sezonowy (na wiosnę i jesień), choć
sama choroba ma stanowczo charakter przewlekły i zdaje się ostatnimi czasy
tylko przybierać na mocy. Czy jest na nią jakieś lekarstwo? Otóż jest i
paradoksalnie stanowi ono jednocześnie jej przyczynę. To gama bourbonowych specyfików
wlanych do szklanych butelek z obowiązkowym logo VAN WINKLE.
Za czym kolejka ta stoi…
Żeby zrozumieć skalę epidemii (a
raczej pandemii – a to ze względu na globalny rozmiar zjawiska), postaram się
przybliżyć sytuację, jaka miała miejsce 20 listopada 2013 roku (czyli całkiem
niedawno) w lokalnym sklepie Party Mart na terenie niewielkiego miasteczka
Brownsboro w USA. Jego właściciel, niejaki Jerry Rogers, otrzymuje od swojego
hurtownika dwa razy do roku (w kwietniu i listopadzie) partię whiskey
oznaczonych logo Van Winkle. Dostawa zazwyczaj jest stosunkowo niewielka,
zresztą stosownie do codziennej skali sprzedaży w tym sklepie. Jerry dostaje
zatem jednorazowo (i tylko tak) nie więcej niż 40 butelek z całej kolekcji. Do
niej zalicza się wówczas: trzy butelki bourbona Pappy Van Winkles Family
Reserve w wersji 23YO oraz tyle samo butelek w wersji 20YO i kilka flaszek Van
Winkle Family Reserve Rye 13YO. Kolekcję dopełnia gama nieco młodszych wersji
bourbonów Van Winkle w ilości nieprzekraczającej nigdy liczby jednocyfrowej
każda. Są to: Pappy Van Winkles Family Reserve 15YO,
Van Winkle Special Reserve 12YO oraz najmłodszy z kolekcji Old Rip Van Winkle
10YO.
Jak
wspomina Jerry, w kwietniu ubiegłego roku, na wieść o planowanej dostawie
skrzynek z whiskey Van Winkle, do jego sklepu przybyło ponad 300 klientów –
oczywiście wszyscy z objawami choroby, zwanej roboczo „vanwinklozą”. Dalszy
opis zdarzeń, jakie miały miejsce w sklepie pana Rogersa, spokojnie można
przyrównać do obrazu „Bitwa pod Grunwaldem” pędzla Jana Matejki. Jako, że obraz
raczej jest powszechnie znany, reszty, drogi czytelniku, domyślisz się sam. Ja zaś
od razu przejdę do sytuacji z listopada ubiegłego roku. Pan Rogers, bogatszy o
doświadczenia z kwietnia, a w obliczu jeszcze większej rzeszy pacjentów chorych
na vanwinklozę (przybyło ich otóż na raz ponad 600) zamyślił plan prosty i
skuteczny zarazem. Wybawieniem miała okazać się loteria. Każdy klient sklepu
losował kartkę z numerem (czyli kupon). Takie same kartki z numerami wylądowały
następnie w szklanym słoju (czyli maszynie losującej). Następnie Jerry Rogers
(tu w nieodzownej roli sierotki) ogłaszał, którego Van Winkla z dostawy właśnie
przeznacza na sprzedaż, po czym losował kupon z numerem. Właściciel numeru mógł
wówczas we w miarę cywilizowany sposób ową flaszkę nabyć. Oczywiście wielu
klientów odeszło z kwitkiem (czyli swoim kuponem), niewielu zaś kupiło
wymarzoną butelkę, tak dla siebie, jak i na sprzedaż. Ten akapit pozwolę sobie
zakończyć w tym miejscu, by zostawić go trochę na rzeczową analizę opisanego
wyżej zjawiska.
Słynna familia – czyli rys historyczny
Przyczyna współczesnego fenomenu
whiskey Van Winkle jawi się wraz z pojawieniem się na bourbonowej scenie
XIX-wiecznej Ameryki seniora dynastii, Juliana Proctora Van Winkle, zwanego potocznie
„Pappym”. Pappy urodził się w 1874 roku w Danville w stanie Kentucky. Swoją
karierę w amerykańskim whiskey-biznesie zaczynał, jako salesman w firmie
William Larue Weller & Sons. Firma ta zajmowała się skupowaniem bourbon
whiskey od destylarni (które w tamtych latach nie posiadały własnych marek ani
nie zajmowały się sprzedażą detaliczną) oraz kupażowała je według własnej
receptury i sprzedawała pod własnymi markami lub czyniła to dla właścicieli
innych marek. Pappy okazał się znakomitym fachowcem nie tylko w dziedzinie produkcji
whiskey, ale też doskonale rozumiał prawidła, rządzące szeroko pojętym whiskey-biznesem.
To pozwoliło mu, wraz ze wspólnikiem Alexem Farnsleyem, wykupić ostatecznie
udziały w firmie Wellerów.
Whiskey od W. L. Weller & Sons
cieszyły się znakomitą reputacją. Paletę firmy zdominowały w pewnym momencie
pszeniczne bourbony z destylarni należącej do Arthura Ph. Stitzela (w
recepturze których do kukurydzy i słodu jęczmiennego dodaje się pszenicę
zamiast zwyczajowego żyta). Nie umknęło to uwadze Pappy’ego, który po zniesieniu
narodowej prohibicji postanowił fizycznie połączyć produkcyjne moce destylarni
Stitzela z siłą marketingu firmy Weller. Tak oto w 1933 powstała najsłynniejsza
i do dziś najbardziej prestiżowa destylarnia bourbon whiskey – The
Stitzel-Weller Distillery, prawdziwe arcydzieło starego Van Winkla. Do
najbardziej znanych marek tej destylarni należały takie wheated bourbony, jak
Old Weller, Cabin Still, Yellowstone czy wreszcie okręt flagowy destylarni –
Old Fitzgerald.
Po śmierci Juliana Proctora „Pappy”
Van Winkle w 1965 roku stery przejął jego syn Julian P. Van Winkle II. Niestety
wraz z jego rządami rozpoczyna się powolny upadek potęgi kultowej destylarni……”
Dalszą część artykułu, poświęconego zjawiskowemu pożądaniu whiskey Van Winkle, znajdziecie (jak zawsze) w najnowszym, styczniowym wydaniu miesięcznika branżowego Rynki Alkoholowe. Serdecznie zapraszam do lektury.piątek, 17 stycznia 2014
19. EDYCJA EVAN WILLIAMS SINGLE BARREL VINTAGE
Jak ogłosił Heaven Hill Distilleries, do sklepów trafić ma właśnie najnowsza 19. edycja kultowego bourbona Evan Williams Single Barrel Vintage. Tym razem będzie to rocznik 2004, leżakowany przez 9-10 lat na nieco wyższych (niż do tej pory) piętrach magazynów leżakowych. To ma się przełożyć na z deka intensywniejszą paletę doznań aromatyczno-smakowych. Bourbon ten zabutelkowano z zawartością alkoholu 86,6 proof, a więc 43,3% (czyli jak zwykle). Cena na rynku pierwotnym ma wynieść 27$ za 750ml butelkę.
Tym razem, ze względu na rosnącą wartość kolekcjonerską serii EWSBV, każda butelka opatrzona będzie datą zabeczkowania i zabutelkowania oraz numerem konkretnej beczki. Piszę o tym, ponieważ do tej pory tego typu dane nie zawsze występowały ze sobą w komplecie.
Tym razem, ze względu na rosnącą wartość kolekcjonerską serii EWSBV, każda butelka opatrzona będzie datą zabeczkowania i zabutelkowania oraz numerem konkretnej beczki. Piszę o tym, ponieważ do tej pory tego typu dane nie zawsze występowały ze sobą w komplecie.
środa, 15 stycznia 2014
BEAM INC. W RĘCE JAPOŃSKIEGO SUNTORY!
Jak donoszą amerykańskie źródła, właśnie ma stać się to, o czym dywagowałem już kilka miesięcy temu. Beam Inc. - właściciel destylarni Jim Beam, Booker Noe oraz Makers Mark, a zatem takich marek bourbona, jak Jim Beam, Knob Creek, Basil Haydens, Bookers, Bakers, Makers Mark i Makers 46 - zostanie sprzedany! Plotki mówiły początkowo o Diageo, jako ewentualnym nabywcy, jednak firma skrzętnie zaprzeczała, jakoby miała podobne plany w najbliższej przyszłości. Raczej nikt nie wspominał o prawdziwym, jak się teraz okazuje, nabywcy.
Nabywcą otóż jest japoński Suntory Holdings Co., znany miłośnikom japońskich whisky z takich marek, jak Yamazaki, Hakushu, Hibiki czy Kakubin, ale również szkockiej Bowmore. Cena zakupu ma wynieść 16 miliardów dolarów. Po tej transakcji Suntory będzie czwartym największym producentem wyrobów spirytusowych na świecie (Beam Inc. był 5.) po Diageo, USL i Pernod Ricard.
Pochłonięcie Beam Inc. przez Suntory wydaje się dość intuicyjne. Obie firmy współpracują ze sobą już od lat. Whiskey od Beama była dystrybuowana w Japonii własnie przez Suntory. Beam z kolei dystrybuował produkty Suntory w Singapurze i na pozostałych rynkach azjatyckich.
Wygląda na to, że Suntory wchłania Beama nie mając póki co konkretnych zamiarów poważnych zmian. Pracownicy raczej nie mają co się martwić o posady. Nawet prezydent i CEO Beama Matt Shattrock pozostanie na swoim stanowisku i to w dotychczasowym biurze w Deerfield nieopodal Chicago.
Cóż, taki znak czasów, gdzie ostatecznie wszystko jest na sprzedaż, nawet kolebka amerykańskiego bourbona, jaką bez wątpienia jest Beam. W ten sposób mamy już dwie amerykańskie firmy bourbonowe w rękach Japończyków. Przypomnę tylko, że pierwszym producentem, wykupionym przez japońskiego Kirin Brewery, była Four Roses Distillery z Lawrenceburga, Ky.
Nabywcą otóż jest japoński Suntory Holdings Co., znany miłośnikom japońskich whisky z takich marek, jak Yamazaki, Hakushu, Hibiki czy Kakubin, ale również szkockiej Bowmore. Cena zakupu ma wynieść 16 miliardów dolarów. Po tej transakcji Suntory będzie czwartym największym producentem wyrobów spirytusowych na świecie (Beam Inc. był 5.) po Diageo, USL i Pernod Ricard.
Pochłonięcie Beam Inc. przez Suntory wydaje się dość intuicyjne. Obie firmy współpracują ze sobą już od lat. Whiskey od Beama była dystrybuowana w Japonii własnie przez Suntory. Beam z kolei dystrybuował produkty Suntory w Singapurze i na pozostałych rynkach azjatyckich.
Wygląda na to, że Suntory wchłania Beama nie mając póki co konkretnych zamiarów poważnych zmian. Pracownicy raczej nie mają co się martwić o posady. Nawet prezydent i CEO Beama Matt Shattrock pozostanie na swoim stanowisku i to w dotychczasowym biurze w Deerfield nieopodal Chicago.
Cóż, taki znak czasów, gdzie ostatecznie wszystko jest na sprzedaż, nawet kolebka amerykańskiego bourbona, jaką bez wątpienia jest Beam. W ten sposób mamy już dwie amerykańskie firmy bourbonowe w rękach Japończyków. Przypomnę tylko, że pierwszym producentem, wykupionym przez japońskiego Kirin Brewery, była Four Roses Distillery z Lawrenceburga, Ky.
niedziela, 12 stycznia 2014
OFERTA KOLEKCJONERSKA OD HEAVEN HILL DISTILLERIES
Niedawno w Heaven Hill Distilleries świętowano otwarcie najnowszej atrakcji dla miłośników bourbon (i innych american) whiskey - Evan Williams Bourbon Experience. Inwestycja ta skupia w sobie kilka projektów na raz, począwszy na specjalnych tasting roomach, a skończywszy na prawdziwej, całkowicie użytecznej mikrodestylarni z miedzianym alembikiem. Oczywiście nie mogłoby w takim miejscu zabraknąć gift shopu - niestety niedostępnego w sieci. Piszę niestety, ponieważ HH przygotował dla odwiedzających to niesamowite miejsce dwie interesujące oferty:
1. Personalized Evan Williams Replica Bottle - to niewielka 375-mililitrowa butelka bourbona Evan Williams Black Label, której etykietkę można spersonalizować, umieszczając na niej stosowny (zgodny z życzeniem klienta) napis typu: "Hand Selected for...". buteleczka sprzedawana będzie w zestawie ze specjalną szklaneczką wykonaną ze stali szlachetnej. Całość ma kosztować 20$.
2. Evan Williams Barrel Proof Jag - tym razem chodzi o znacznie bardziej atrakcyjną propozycję, przynajmniej według mnie. To bourbon Evan Williams w wydaniu Barrel Proof, czyli (jak mogłaby wskazywać nazwa) o zawartości alkoholu dokładnie takiej, jaka była w trakcie opróżniania beczki, bez rozcieńczania). Jednak zastanawiająca jest owa zawartość alkoholu, która wynosi tu 125 proof (62,5%) - a to dlatego, że jest to dokładnie taka wartość, jaką ma destylat (mający stać się bourbonem Evan Williams) w momencie napełniania beczek (entry proof), nie zaś jej opróżniania. Moja wątpliwość rodzi się z tego, że w trakcie leżakowania (a zakładam w tym przypadku co najmniej kilka lat) w Kentucky dość intensywnie paruje woda, co sprawia, że zawartość alkoholu w wyleżakowanym destylacie jest z reguły wyższa od tzw. entry proof. Nawet, jeśli założymy, że parowanie było znikome (co jest założeniem czysto hipotetycznym), to jednak zawartość alkoholu z pewnością nie będzie wynosić dokładnie tyle, co entry proof (czyli 125 proof).
Olśnienie w tej kwestii przyszło w chwili głębszego pogrzebania w materiałach źródłowych. Tam odnaleźć można słowa samych właścicieli marki Evan Williams, którzy tłumaczą napis Barrel Proof w nazwie tej whiskey, jako "wartość, jaką ma Evan Williams w momencie trafienia do beczki".
Wygląda więc na to, że mamy tu do czynienia z pewną nieścisłością językową i że Evan Williams Barrel Proof Jag nie jest naprawdę "Barrel Proof", a jedynie bourbon whiskey nieco tylko rozcieńczoną wodą do poziomu entry proof - i to właśnie Evan Williams Entry Proof Jag byłoby w tym przypadku sformułowaniem bardziej na miejscu.
Cena tego dzbanka o pojemności 750ml wynosi równe 100$.
1. Personalized Evan Williams Replica Bottle - to niewielka 375-mililitrowa butelka bourbona Evan Williams Black Label, której etykietkę można spersonalizować, umieszczając na niej stosowny (zgodny z życzeniem klienta) napis typu: "Hand Selected for...". buteleczka sprzedawana będzie w zestawie ze specjalną szklaneczką wykonaną ze stali szlachetnej. Całość ma kosztować 20$.
2. Evan Williams Barrel Proof Jag - tym razem chodzi o znacznie bardziej atrakcyjną propozycję, przynajmniej według mnie. To bourbon Evan Williams w wydaniu Barrel Proof, czyli (jak mogłaby wskazywać nazwa) o zawartości alkoholu dokładnie takiej, jaka była w trakcie opróżniania beczki, bez rozcieńczania). Jednak zastanawiająca jest owa zawartość alkoholu, która wynosi tu 125 proof (62,5%) - a to dlatego, że jest to dokładnie taka wartość, jaką ma destylat (mający stać się bourbonem Evan Williams) w momencie napełniania beczek (entry proof), nie zaś jej opróżniania. Moja wątpliwość rodzi się z tego, że w trakcie leżakowania (a zakładam w tym przypadku co najmniej kilka lat) w Kentucky dość intensywnie paruje woda, co sprawia, że zawartość alkoholu w wyleżakowanym destylacie jest z reguły wyższa od tzw. entry proof. Nawet, jeśli założymy, że parowanie było znikome (co jest założeniem czysto hipotetycznym), to jednak zawartość alkoholu z pewnością nie będzie wynosić dokładnie tyle, co entry proof (czyli 125 proof).
Olśnienie w tej kwestii przyszło w chwili głębszego pogrzebania w materiałach źródłowych. Tam odnaleźć można słowa samych właścicieli marki Evan Williams, którzy tłumaczą napis Barrel Proof w nazwie tej whiskey, jako "wartość, jaką ma Evan Williams w momencie trafienia do beczki".
Wygląda więc na to, że mamy tu do czynienia z pewną nieścisłością językową i że Evan Williams Barrel Proof Jag nie jest naprawdę "Barrel Proof", a jedynie bourbon whiskey nieco tylko rozcieńczoną wodą do poziomu entry proof - i to właśnie Evan Williams Entry Proof Jag byłoby w tym przypadku sformułowaniem bardziej na miejscu.
Cena tego dzbanka o pojemności 750ml wynosi równe 100$.
Przypomnę tylko na koniec tego posta, że obie prezentowane tu oferty dostępne są wyłącznie w Gift Shop zlokalizowanym na terenie Evan Williams Bourbon Experience w Louisville przy 528 West Main Street, Ky.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


